Sens życia - Miłość cz.1Pytanie o sens życia. Jeśli chodzi o ludzi związanych z rozwojem duchowym jest to jedno z najczęściej stawianych pytań. Szczególnie popularne w chwilach cierpienia, kiedy to umysł zostaje niemal zmuszony do spojrzenia na swą sytuację. Dlaczego tu jestem? Dlaczego tak jest? Jaki jest tego sens? Gdzie w tym wszystkim Bóg? O co tu w ogóle chodzi?
Oczywiście niektórzy nie mają z tym problemu. Jest jak jest, jak każą tak się robi i wszystko gra. Lepiej nie myśleć za dużo, bo i po co. Jeśli wszystko jest w porządku, to po co to zmieniać? Racja, nie trzeba. Nie trzeba też czytać takich tekstów. Skupmy się więc na tych, którzy jednak zadają takie pytanie. Tu właśnie spotykamy ludzi pragnących rozwijać się duchowo.
W procesie wychodzenia z okresu dzieciństwa zaczynają pojawiać się trudności. Świat zaczyna być coraz dziwniejszy. Radość i naturalna miłość zostaje gdzieś zatracona. Człowiek zaczyna dostrajać się do różnych niskich wibracji lęku, złości, nienawiści... Świat powoli staje się coraz bardziej nieprzyjemny. Wtedy też mogą zacząć pojawiać się pytania o sens życia.
Odpowiedź nie jest intelektualna. Jest prosta i zawarta w jednym słowie - miłość. To uczucie promieniujące z centrum serca. Nic więcej. To wszystko co trzeba wiedzieć. Świat jest stworzony z miłości, trwa z miłości i rozwija się w kierunku miłości. Już tu jesteś, tu jest Twój dom. I komu wystarczy taka odpowiedź, nie musi czytać dalej. Wystarczy, że kocha.
Jednak w naszej cywilizacji jest trochę więcej zamieszania, dlatego niezbędne może się okazać intelektualne objaśnienie. Co wiecej, zrozumienie powoduje zmiany energetyczne i może wzbudzić w ciele pierwotne uczucie miłości. Dzięki zrozumieniu można poczuć. Trzeba tylko wiedzieć co.
To co zapomniane, a najważniejsze.
Każdy ma w swoim polu (pole energetyczne istoty - ciało, uczucia, myśli...) pamięć ze stanu przed narodzeniem, kiedy to był czystą i wysokowibracyjną duszą. Nie było wtedy ciała, nie było uczuć, nie było myśli, nie było ego (osobowości). Istniało światło, czysta radość, spokój, miłość, poczucie "jestem w domu". Jest to stan wysokich wibracji. Tu na ziemi mozna go porównać z uczuciem błogości, miłości, całkowitej akceptacji, radości istnienia. Każda istota w okresie niemowlęcym jest bardziej świadoma tego właśnie stanu niż materii, w której się znalazła. W miarę dorastania świadomość zaczyna coraz bardziej skupiać się na materii i innych niższych energiach tego świata (uczuciach, myślach). Pamięć pobytu w wysokich wibracjach coraz bardziej słabnie, tym samym zaczyna się coraz większe zwrócenie uwagi na zewnątrz, co również staje się przyczyną cierpienia. I zaczynają się pytania o sens życia.
Można powiedzieć, że to ciało, uczucia i myśli - czyli ego, TY - jest tylko niewielką cząstką prawdziwej duszy. Jest to niewielki procent Ciebie prawdziwego, wielkiej istoty duchowej. Większość ludzi jest świadoma tylko swojej osobowości (ego). Widzą tylko ułamek istnienia. Ograniczają siębie wyobrażając swój początek (narodziny) swoje życie (małe ja i świat) i swój koniec (śmierć). Następuje utożsamienie się z tym obrazem małego ludzika w wielkim świecie. Następuje uzależnienie od zdarzeń, osobiste cierpienia, radości i wszystko co dotyczy wyobrażenia o sobie. Ta osobowość jest całkowicie sztuczna, stworzona przez interpretacje umysłu. Jest iskrą, ułamkiem sekundy w istnieniu prawdziwej istoty - Duszy - Prawdziwego JA.
Teozofia ma trafne porównanie. Dusza jako ciało człowieka, osobowość jako palec. Dusza zanurza tylko jeden palec (ułamek siebie) w materii. Następuje manifestacja cząstki duszy tu, w tym materialnym wszechświecie. Świadomość tak mocno skupia się na palcu i jego doznaniach, że zapomina o całym ciele (duszy). Palec staje się świadomy w materii, narzuca na siebie iluzję oddzielenia. Myśli, że jest tylko małym, bezbronnym i cierpiącym palcem (osobowość). Na tej podstawie boi się śmierci, boi się zagrożenia, boi się utraty, zamyka się w iluzji i zapomina o swojej prawdziwej istocie (duszy), która trwa w nieustannym szczęściu.
Innym porównaniem może być gra komputerowa. Człowiek siedzący bezpiecznie przed komputerem kieruje wszystkie swoje zmysły w monitor i zaczyna utożsamiać się z postacią, która jest w grze. Czuje lęk i inne emocje. Choć nie do końca zapomina o swym realnym ciele, to jednak świadomość zamyka się w pewnej iluzji. Gdyby utożsamić się całkowicie z bohaterem gry, powstałby prawdziwy lęk o jego życie. Analogicznie człowiek utożsamia się z aktualnym kształtem ciała, tworzy osobowość i zamyka w niej swą świadomość.
Często słychać głosy zawiedzenia tym światem."Ja się tu nie prosiłem", "Bóg sadysta zesłał na mnie cierpienia..." itp. To mówi osobowość, która nie jest świadoma swej prawdziwej istoty (duszy). Prawdziwa istota ludzka jest nieśmiertelna, trwająca nieustannie w stanie szczęśliwości i miłości. Na poziomie duszy wszystko wygląda inaczej. Wszystko jest jasne, wszystko jest doskonałe. To Twój prawdziwy dom, źródło. Tam nieustannie trwasz, jesteś światłością i miłością.
Gdyby świadomość zamknięta w osobowość ujrzała choć na chwilę majestat światła, którym jest... całe życie uległoby zmianie. Tak się czasem zdarza. Są to mistyczne zdarzenia, które odmieniają światopogląd. Człowiek tu w materii już nigdy nie jest taki sam. Jest świadomy boskości.
Może powstać pytanie - dobrze, ale skoro jestem duszą, to dlaczego o tym nie wiem. Przecież wszystko co czuję określa mój wszechświat. Jeśli czegoś nie czuję - to tego nie ma. Co mi tu ktoś będzie wciskał kity, że jestem duszą, jak nie jestem (bo nie czuję). Odpowiedź jest prosta - istota ludzka zawsze to czuje i zawsze ma z tym łączność. Im bardziej świadomość jest skierowana na zewnąrz w świat formy, tym bardziej "zapomina" o swej prawdziwej istocie, o źródle. Jeśli jesteś w stanie przypomnieć sobie stan wczesnego dzieciństwa, tą błogość, spokój, światło... to jesteś blisko zauważenia źródła. Nie jest to takie proste, ponieważ to co było w bardzo wczesnym dzieciństwie nie jest ubrane w formę i sklasyfikowane przez umysł. Trudno to określić i sprecyzować, jest to odsunięte w podświadomość. Jednak ten stan ciągle w nas jest. Co więcej nie trzeba cofać się pamięcią do etapu dzieciństwa czy etapu przed narodzinami. Wystarczy głęboko wejść w siebie - w teraźniejszości. Odrzucić wszelkie określenia stworzone przez egotyczny umysł (osobowość) i wejść w moment istnienia, w ciszę teraźniejszości. Tu pojawia się stan głębokiej medytacji, który może prowadzić do mistycznego doświadczenia.
Punkt widzenia prawdziwego człowieka (duszy).
Osobowość tworzy pewną skorupę, pancerz. Świadomość zamyka się w tym pancerzu i tak przygotowana zaczyna działać w świecie. Ma w swym zanadrzu pewne wyuczone cechy, wie jak działać w materii i działa. Jest tylko jedno ale - zapomina o prawdziwej i pierwotnej istocie, którą jest. Zapomina też o "sensie życia", nie jest do końca świadoma po co tu jest. Tu warto określić sens życia z punktu widzenia duszy.
Tak jak ciało fizyczne jest zbudowane z materii, tak esencją duszy są wysokowibracyjne energie, które są tu nazwane miłością. Każda istota przebywa w świetle, ma swe źródło w świetle. Jest to dom świadomości, w którym nie ma śmierci, nie ma narodzin. Jest nieustanne trwanie w jedności ze wszystkim. Dusza postanawia przejawiać siebie jak najbardziej, postanawia doświadczyć siebie (tej miłości) na wszystkie możliwe sposoby. Czasem jest to nazwane pragnieniem duszy, jednak nie jest to do końca trafne słowo, ponieważ nie ma tam energii braku czy niespełnienia. Bardziej trafne jest określenie - wola duszy (wola Boga). Tak więc wspaniała istota duchowa pragnie przejawiać siebie, tym samym zanurza swą cząstkę w materii. Wygląda to tak, jakby wokoło pewnego pierwiastka duszy zaczęło się krystalizować ciało fizyczne. Dzięki ciału dusza może manifestować siebie w materii, przejawiać się, doświadczać. Na poziomie duszy to doświadczanie jest czymś doskonałym, pięknym, jest to boska pieśń życia... to TY.
Jedna ważna rzecz. Tam, gdzie jest dusza jest energia o bardzo wysokich wibracjach. Niemożliwym jest tam zaistnienie energii z niższych planów, takich jak złości, smutku, a nawet myśli. Te niższe energie wchodzą w skład osobowości, czyli aktualnej manifestacji cząstki duszy. Gdy prawdziwy człowiek (dusza) postanawia zanurzyć swą cząstkę w materii, wokoło niej zaczyna się gromadzić energia niższa. Różne energie astralne, myśli, energie życia, materia fizyczna... tak powstaje ciało wraz z całą osobowością. Cała istota ludzka składa się więc z duszy (wysokich i nieprzemijających energii światła) i aktualnej osobowości (różnych energii, czasem przyjemnych czasem nie).
Celem duszy jest przejawianie swego światła w materii. Prawdziwy TY wyraża wolę, by jak najpełniej przejawiać siebie w tym fizycznym świecie. Można powiedzieć, że się uczy, choć nie jest to trafne słowo, ponieważ na swoim poziomie jest już doskonałością. Powracając do sensu życia - jest to wyrażanie miłości. Człowiek jest tu po to, by wyrażać jak najpełniej tą wspaniałość - czystą miłość. Tak aby całą swą osobowością w materii wyrażał wibracje duszy - iluminował światłem miłości.
Tych, w których ludzie dostrzegali to światło, nazwano oświeconymi. Taka jest Twoja prawdziwa natura.
C.D.N.
| Komentarze: | | | 10-01-2008 16:56, marcin napisał: | | co rozumiesz przez wyrazanie czystej milosci? jesli na poziomie duszy nie ma ciala, nie ma mysli, nie ma uczuc to czy jest milosc? | | 12-01-2008 16:26, AnandaNa napisała: | Dusza jest energią o bardzo wysokich wibracjach. Można to nazwać czystą miłością.
Jeśli ta energia zaczyna przejawiać się w materii, przybiera postać tego co zwiemy miłością bezinteresowną (boską). Jest to odbicie duszy na planie astralnym. To odbicie jest uczuciem.
Wyrażanie czystej miłości jest dostrojeniem całego ciała astralnego do wysokich wibracji duszy. Wraz z rozwojem następuje również dostrojenie ciała fizycznego i mentalnego. Oznacza to, że człowiek kocha, jest w błogim stanie jedności z wszechświatem. Wtedy inni mogą powiedzieć, że jest oświecony. :) | | 15-01-2008 15:13, marzena napisała: | ''Z Milosci powstala osobowosc tego swiata i do Milosci tej powraca''
Dzieki....;] | | 15-01-2008 21:51, marcin napisał: | | a co zrobia dusze gdy zabraknie im zywych istot w ktore moglyby sie wcielic? | | 23-03-2008 19:16, Elwira napisała: | | spoko Marcin,nigdy nie zabraknbie |
|