Menu:
Wstęp
Spis artykułów
Tapety
Obrazy Energetyczne (10)
Forum
Katalog
Forum Przebudzenie
Kategorie artykułów:
Medytacje i modlitwy
Świadomość
Inspiracje
Podstawy Rozwoju
HUNA
Iluzja ego
Sylwetki Mistrzów
Czakry
Vipassana - ścieżka wglądu
Rozszyfrowując umysł
Książki:
Moment boskości
Wniknięcie w jaźń
Pierwsze Kroki ku Miłości
Anastazja
Wolność we mnie
Filmy:
Nowa Biologia
Strony partnerskie:
Ezoteryka
Uzdrawianie
Uzdrawianie
Reklama:
Artykuły

Sens życia - Miłość cz.2

W poprzedniej części został określony obraz prawdziwego człowieka - Duszy. Przedstawione zostało też ego (sztuczna tożsamość) i zagubienie pierwotnej świadomości. W tej części zostanie przedstawiony zarys drogi ewlucyjnej i możliwość uwolnienia się od cierpień.


Karma i droga przez wcielenia.


Dusza zanurza cząstkę siebie z wolą przejawiania miłości (czyli jak najszerszego wyrażania prawdziwego siebie). Jednak na planie materialnym tworzy się osobowość, sztuczna i wykreowana przez społeczność, która nie zawsze jest świadoma woli duszy. W aktualnej erze ludzie są w jakiś sposób nieświadomi swego źródła. Możliwe, że ewolucyjnie ciała nie są jeszcze gotowe. (choć to spekulacja) Kiedy świadomość zamyka się w iluzji ego, zaczyna tworzyć problemy. Zaczyna tworzyć się karma. To ona właśnie powoduje uwikłanie się osobowości w niksie wibracje. To dość skutecznie uniemożliwia duszy przejawianie swych wysokich wibracji. "Nauka" przejawiania miłości trwa bardzo wolno. Choć posuwa się do przodu - wystarczy aby przez całe życie choć chwilowo odczuć wysokie wibracje - to już da bardzo wiele.

Warto zauważyć, że obracanie się w niskich wibracjach nie wpływa na duszę. Złość, nienawiść, cierpienie, smutek, załamanie, depresja, zazdrość, zagubienie itp... Są to energie o niskich wibracjach i nie wpływają one na ewolucję duszy. Dlatego też z niskich wibracji nie wypływa żadna bezpośrednia korzyść (o korzyściach można mówić odnosząc się do ustalonego celu). Doświadczanie niskich wibracji nie jest prostą drogą ewolucji duszy. Jest to swego rodzaju opóźnienie. Ogólnie patrząc niskie emocje nie mają znaczenia - nie docierają one do poziomu prawdziwego człowieka (duszy). Tworzą się i spalają na niższych poziomach energetycznych. Nie mają bezpośredniego wkładu w rozwój, można powiedzieć, są niepotrzebne. Jednak są one częścią doświadczenia i mają swój cel.


Przede wszystkim pozwalają odczuć piękno miłości, poprzez stworzenie kontrastu (dualizmu)

Po drugie wskazują drogę ewolucji, wskazują gdzie iść -> skoro boli, to sygnał zawróć - w stronę miłości.

Po trzecie tworzą różne możliwości, w których może przejawiać się dusza. Wynika z tego, że nawet w największym cierpieniu można promieniować światłem (o ile wyrazi się taką wolę)

Twe aktualne ciało przeminie, emocje i smutki przeminą, myśli i pomieszanie przeminie... miłość, którą pierwotnie jesteś zostanie. Nawet logicznie rzecz biorąc jedyną słuszną drogą jest wtedy rozwijanie w sobie miłości. Nieważne gdzie jesteś, nieważne kim jesteś... jesteś tu po to by wyrażać miłość.


Miłość, a miłość.


Mówiąc to słowo mogą powstać różne wyobrażenia. Nie trzeba tego tłumaczyć. Każdy może zinterpretować miłość jako co innego. Jest miłość porządania, jest miłość do ojczyzny, jest miłość braterska, jest miłość cierpiąca, miłość boska, współczucie...

Tą miłość, która jest esencją duszy, jest trudno określić. Jest to światło pokoju, radości, pierwotnej błogości, poczucia jedności. Jest to miłość wszechświata do siebie samego, do wszystkich swoich dzieci. Wiele można użyć słów by określić to uczucie, warto jednak samemu poczuć (lub przypomnieć).

Wtedy zmienia się postrzeganie tej osobowości. W obliczu tego światła ego staje się całkowicie nieważne - znika. Dotychczasowe priorytety tego wcielenia, które zostały wpojone przez społeczeństwo zaczynają blednąć, stają się bez znaczenia. Mgła iluzji opada gdy wstaje słońce miłości. Wszystko kieruje się wtedy w jedną stronę - w stronę przejawiania duszy. Wstęp do iluminacji istoty boskiej.

Współczucie jest inną nazwą tego stanu. Jest to odbicie energii duszy w materii, w tym fizycznym ciele. Istota współczująca kieruje swą uwagę właśnie na miłość, co jest jedną z najpięknieszych dróg samorealizacji - droga serca. Dlatego tak wielu mistrzów kieruje uwagę uczniów na to uczucie lub na centrum serca, gdzie światło duszy ma swoje "okno" na materię.


Rozwijanie miłości


Świadome rozwijanie miłości może okazać się ogromnym skokiem w rozwoju. Nie mówiąc już o poprawie jakości życia czy całkowitej wolności od cierpienia. Rozwijać w sobie to uczucie można na wiele sposobów. Jest wiele szkół, które w zasadzie prowadzą do tego samego. Jest wiele dróg, tak wiele, jak jest ludzi. Można wydzielić dwa zasadnicze kategorie.


1.Droga umysłu i droga serca.

2.Droga wnętrza i droga na zewnątrz.


Człowiek egzystujący w tej materii balansuje gdzieś między tymi drogami. Mogą to być kombinacje elementów punktu pierwszego jak z elementami drugiego. Przykładowo poprzez badanie tego świata (droga umysłu + uwaga na zewnętrz) można osiągnąć zrozumienie inicjujące poczucie jedności tego wszechświata. Można również umysłem badać wnętrze, zrozumieć swe uczucia, myśli, swą istotę (buddyzm). Można także iść drogą serca kochając wszystkich wokoło lub skupiając się na własnym sercu duchowym. Wszystkie drogi i ich kombinacje prowadzą do wyzwolenia, którego nieodłączym elementem jest przejawianie miłości (współczucia, akceptacji, błogości, światła itp.)

Zarówno zrozumienie jak i bezpośrednie stworzenie miłości jest efektywne. Poprzez zrozumienie "co to wszystko jest" i "jestem TYM" osiąga się nieuwarunkowaną miłość, współczucie, które promieniuje na wszystkie istoty. Wtedy też może tworzyć się postawa Bodhisattwy. Nie jest to coś narzuconego sobie z góry. Taka istota nie ogranicza siebie twierdząc, że musi działać dla dobra innych. To działanie przychodzi naturalnie. Jest to manifestacja wysokich wibracji duszy, która tu w materii jest nazywana bezinteresowną i bezgraniczną miłością. W takiej istocie nie ma JA, to jest miłość. Wszędzie gdzie się pojawi promieniuje pięknem i światłem. Harmonizuje otoczenie. Tu przejawia się już prawdziwy człowiek, nie sztuczne ego (osobowość).

Bezpośrednie skierowanie uwagi na serce jest inną drogą. Nie trzeba tu wiele rozumieć. Kieruje się uwagę na miłość to wystarczy. Jest to droga serca. W tej drodze nie chodzi o to by uciec z tego świata cierpienia. Chodzi o to, by wibracje duszy zaczęły się przejawiać właśnie tutaj "na dole". Dalej uświadomić sobie, że nie ma różnicy między tym co na dole, a tym co u góry. Wyjść ponad dualizm - nie trzeba rozumieć, wystarczy kochać. Zrozumienie przyjdzie samo. Jest to zrozumienie serca.

W każdej chwili swego życia możesz rozpocząć rozwijanie miłości. Nie ma znaczenia kim jest Twoje ciało, gdzie jest i co teraz czuje. W każdym momencie można dostroić się do duszy i zacząć przejawiać jej wysokie wibracje. Aktualna sytuacja ciała nie jest ważna. Dla duszy nie ma znaczenia czy aktualna osobowość pracuje czy nie, czy jest spełniona czy nieszczęśliwa, czy wygląda tak czy inaczej... nie jest to ważne. Te rzeczy są chwilowe, które nie mają wpływu na ewolucję duszy. Dla prawdziwego TY liczą się tylko wysokie wibracje.


Blokady serca


Często dzieje się tak, że serce duchowe jest zablokowane. Oznacza to mniej więcej sytuację, kiedy po prostu nie jest używane. Powody mogą być różne. Od lęków, do wypełnienia nienawiścią czy zaległe zranienia. Wszystko to powoduje, ze serce nie może promieniować właściwą energią. Staje się zamknięte.

Zamknięcie serca jest przede wszystkim spowodowane utożsamianiem się z ego. To właśnie na podstawie wyobrażeń o oddzieleniu tworzy się niskie wibracje lęku i jego pochodne. W takiej sytuacji wysokowibracyjne uczucia nie mają jak się przejawiać. Bardzo skuteczną drogą jest właśnie świadome rozwijanie serca, czyli otwieranie się na miłość, serdeczność, błogość, piękno, zachwyt. Skierowanie uwagi na serce i wizualizacja czystości, miłości... jest wiele technik. Wtedy blokady odpuszczają i wysokie wibracje mogą się bez problemu przejawiać.

Często blokady serca objawiają się jako bóle, uciski, chęć płaczu, uczucie zatkania w okolicy klatki piersiowej. Dalej mogą przeradzać się w choroby fizyczne (przykładowo brak radości tworzy nadciśnienie). Jeśli energia serca nie przepływa swobodnie, człowiek czuje się zagubiony i w jakiś sposób smutny. Szuka wszędzie miłości, jednak nie potrafi zaspokoić tego braku. Warto poświęcić temu uwagę.

Bez blokad serca energia miłości płynie naturalnie i swobodnie. Jest to naturalny stan dla każdej istoty. Jest to stan bliski błogości wczesnego dzieciństwa, jednak o wiele bardziej świadomy. Tak, jak tu w materii manifestuje się czysta energia duszy. Ta energia posiada niesamowitą siłę sprawczą, jest uzdrawiająca dla ciała i umysłu. Wszędzie gdzie się zmanifestuje zmienia rzeczywistość i wprowadza harmonię.


Medytacja serca:


O ile pierwsza część tego artykułu była bardziej dla umysłu, tu przedstawiona zostanie medytacja serca - wzbudzenie wysokich wibracji. Jeśli czytasz ten tekst, może to oznaczać, że jest już na to pora. Prawdziwy TY (Dusza) pragnie odrzucić skorupę ego i zacząć się w końcu przejawiać w tej materii. To dobry czas.

Usiądź sobie wygodnie (lub połóż się). Nie ma znaczenia jak siedzisz, jak leżysz czy zaśniesz czy nie. Wystarczy poczuć się wygodnie. Niech ciało odpocznie, porzuci napięcia. Jest to chwila powrotu do domu (a raczej uświadomienie sobie, że dom jest już tu i teraz). Zrelaksuj się, weź kilka głębokich oddechów, zamknij oczy.

Teraz właściwa część medytacji. Jest to prosta technika. Wystarczy przenieść świadomość (zwrócić uwagę, zacząć odczuwać) na centrum serca. W zasadzie to wystarczy, jednak dla ludzi zabieganych okazuje się to niewystarczające. Świadomość ta zostaje szybko zgubiona i rozsproszona. Dlatego można posłużyć się wizualizacją. Wyobraź sobie piękne, zielone, kryształowo czyste światło, które promieniuje z wnętrza Twego serca. Zieleń może przybierać kolor złoty lub czerwonawy. Wszystko jest doskonale czyste i jasne. Twe światło promieniuje na przestrzeń. Wszystko wokoło Ciebie zalewa się czystym i łagodnym światłem serca. Jest ciepło. Cały świat przybiera kolor czystej zieleni, promieniującej z Twego serca. Wszystko jest odbierane sercem, wszystko jest zabarwione miłością. To serce czuje i oświetla wszystko światłem.

Rzeczywistość jest zabarwiona kryształową zielenią Twego serca. Wokoło czuć delikatność i miłość. Prawdziwy TY (dusza), promieniuje przez to ciało. Utrzymaj ten stan. Nie musisz starać się kochać. Po prostu patrz przez serce, niech świat zostaje odbierany przez centrum serca. Niech stanie się delikatny w dotyku, miły, pełny błogości. Nie ma takiej wibracji, która jest w stanie zakłócić silnie promieniujące serce. Dlatego warto rozwijać to uczucie. Nawet po wyjściu z medytacji można utrzymywać świadomość na sercu, odbierać sercem, działać sercem. Otaczać całą przestrzeń kolorem miłości.

Dalsze warianty medytacji: Wyobraź swoje życie. Swoją postać, swoje otaczające sytuacje (praca, szkoła, rodzina) - i oświetl tą wizję światłem serca (w domyśle czysty zielony, jednak może być różnie, jak czujesz - ważne by był czysty i ciepły, taki serdeczny). Wypełnij Twe życie kolorem serdeczności wypływającym z serca. Niech wszystko stanie się jasne, delikatne, radosne i przyjemne. Utrzymuj tą wizję tak długo jak chcesz.

W trakcie takiej wizualizacji może niknąć lęk, niepewności, problemy, cierpienie. Zaczyna przejawiać się miłość, płynąca ze źródła. Jeśli chcesz, możesz skupić się również na duszy (prawdziwym TY). Tak jakby dusza patrzała z centrum serca. Cały świat jest widziany oczyma duszy, przybiera czyste kolory, staje się bezpieczny. Tu naturalna jest miłość, poczucie jedności z każdą istotą. Nie ma obaw, nie ma śmierci. Jest wieczny moment miłości, która promieniuje z wewnątrz. Dalej ten stan może przerodzic się w bezosobową miłość. Już nie ma tego, który promieniuje... jest miłość. Wtedy też jest pełnia iluminacji. Jest czyste działanie boskości, która manifestuje się przez to ciało.


Wychodząc z medytacji utrzymuj uwagę na sercu. Nie trzeba się nigdzie spieszyć. Ty jesteś nieśmiertelną duszą. Otacza Cię miłość - jesteś miłością.

W tym punkcie nie trzeba nic więcej. Ten moment zawiera w sobie początek i koniec. Istnieje tylko jedno :)



autor artykułu: AnandaNa


Komentarze: 
5-01-2008 17:23, Jacek 460 napisał:
Bardzo ładnie prosto i przemawiająco napisane. Dziękuje za ten tekst wiele mi wyjaśnił a może nawet wszystko.
8-01-2008 18:31, Ania napisała:
Pięknie i prosto z serca... Ten artykuł pozwolił spojrzeć mi na świat inaczej... Dziękuję :)
17-01-2008 19:54, Astero napisał:
Witam, dziękuję za te słowa, głęboko jak Ty w to wszystko wierzę i czuję. Wszystkim polecam książkę Kurs Cudów która pogłębia temat, tłumaczy i uczy wyjścia poza swoje ego.
23-01-2008 9:58, pawelo7 napisał:
Kolejny świetny artykuł. Naprawdę super.
8-02-2008 20:03, annamaria100 napisał:
Przepiękna medytacja.Uczy ciepłego bezpieczeństwa Serca i pokazuje możliwość docierania do własnego światła miłości a pzez to do akceptacji siebie i całego świata.Taka medytacja jest samoleczeniem.Przeczytałam z ciepłem w sercu i uśmiechem na ustach. Dziękuję.
23-03-2008 19:32, Elwira napisała:
Ja również dziękuję.
Przeczytałam ten tekst z bijącym spokojnie sercem. Pracuję nad odblokowaniem swojego serca.
Sądzę, że nieprzypadkowo trafiłam na te strone i ten artykuł w pierwszy dzień świąt.
8-05-2008 17:59, gg 3930382 napisał:
WITAM, pozdrawiam wszystkich przebywających na tej stronie i autorów tej strony, wlaśnie takich informacji potrzeba mi bylo a nikt nie umiał a może i nawet nie potrafil lub niechcial wyjaśnic mi pewnych zeczy ktore mi dawaly do myslenia co jak i z czym. chętne osoby zapraszam na gg mozna zawsze poklikac i pogadac na rozne tematy. Cieplutko pozdrawiam
4-12-2008 16:13, anna napisała:
dzięki za tę stronę.Nic nie dzieje się bez przyczyny,pewien sławny bioenergoterapeuta stwierdził,badając mnie energetycznie że jestem Nikim.Trafiając na strony Medytacji na dwa serca mam wrażenie że Jego diagnoza może być blędna.Pozdrawiam wszystkich .Anna
4-12-2008 16:16, anna napisała:
dzięki za tę stronę.Nic nie dzieje się bez przyczyny,pewien sławny bioenergoterapeuta stwierdził,badając mnie energetycznie że jestem Nikim.Trafiając na strony Medytacji na dwa serca mam wrażenie że Jego diagnoza może być blędna.Pozdrawiam wszystkich .Anna
8-03-2009 13:06, Patric napisał:
Prawdziwe przejścia powrotu do miłości .. "Jeśli Bóg wyśle jego aniołów" XX
8-03-2009 13:31, Piotr napisał:
Tych dobrych czy tych złych ..
20-04-2009 17:27, hui napisał:
hui do seksowania
30-06-2009 18:59, Kowal napisał:
Ja miłości nie czuję do nikogo i dobrze mi z tym. Nie czuję też nawet współczucia i dobrze mi z tym. Nie wyobrażam sobie, że może byc inaczej i nie chcę tego zmieniać. Co wy widzicie w tej miłości?
28-08-2009 2:04, agnieszka napisała:
Kowal, tak masz na imie ,zaraz przede mna, tak ty z reka w nocniku- to smutne co napisales.Milosc to jedyny sens naszego bytu,reszta to ciemnosc i zaulki ktorych nie jestesmy w stanie sami pokonac,bez milosci stajemy sie niewolnikami,jestesmy zagubieni.Wiem tez dlaczego duzo ludzi wymiotuje na samo brzmienie tego slowa,bo coraz czesciej jest naduzywne .Coraz czesciej nazywamy miloscia cos co nia wcale nie jest,i coraz mniej ludzi zdolnych jest do tego aby dac.Zmierzamy do ery narcystycznej gdzie nikt nie chce czuc bo tak jest wygodniej,bezpieczniej,dla mnie to jak smierc na wlasne zyczenie.Obydwie drogi sa bolesne,do milosci i do narcyzmu,ale na koncu tylko jednej z nich jest swiatlo
28-08-2009 2:12, agnieszka napisała:
A tak wogole to ciekawe ze jest tu twoje imie, skoro mowisz ze nie czujesz a jednak szukasz.
17-09-2010 0:55, Daniels napisał:
minął rok od ostatniego komentarza.... kiedyś napisałam taki wiersz: "Z okazji Święta Wielkiej Nocy życzę ci szczęścia z całej mocy. Życzę ci kwiatów w sercu twoim, zapachu życia co smutek koi. Uczuć, co pełnym blaskiem grzeją i w swej czystości ciągle pęcznieją. W zamyśle twoim niech każda chwila uderza pięknem swojej dobroci. A ja mój drogi nich będę w tobie cząsteczką Światła, Barwą Miłości".
I mówcie sobie co tylko chcecie, ale (wierzę w to)nie ma takiego człowieka na Ziemi, którego Dusza nie pragnęłaby Miłości.
copyright © 2006 - 2012 RozwójDuchowy.net, mapa strony