Menu:
Wstęp
Spis artykułów
Tapety
Obrazy Energetyczne (11)
Forum
Katalog
Forum Przebudzenie
Kategorie artykułów:
Medytacje i modlitwy
Świadomość
Inspiracje
Podstawy Rozwoju
HUNA
Iluzja ego
Sylwetki Mistrzów
Czakry
Vipassana - ścieżka wglądu
Rozszyfrowując umysł
Książki:
Moment boskości
Wniknięcie w jaźń
Pierwsze Kroki ku Miłości
Anastazja
Wolność we mnie
Filmy:
Nowa Biologia
Strony partnerskie:
Ezoteryka
Uzdrawianie
Uzdrawianie
Reklama:
Artykuły

Szybkość marzenia

W jednej z moich ulubionych książek przeczytałam o czymś, co w skrócie przedstawię tu jako "szybkość marzenia" i chodzi tu mniej więcej o to, jak szybko jesteśmy w stanie wyprodukować w głowie konkretne marzenie. I że tylko szybkie marzenia mają możliwość spełnienia się.

Zupełnie tego nie mogłam zrozumieć, ale czułam, że to jest bardzo ważne, więc ta teoria wierciła mi dziurę w brzuchu, aż w końcu ją poczułam w sobie i zrozumiałam.

O niektórych rzeczach marzy mi się łatwiej, a o innych trudniej. Kiedyś wizualizowałam sobie nową, upragnioną pracę i nie mogłam sobie jej wyobrazić tak, bym miała poczucie, że jest w zasięgu mojej ręki. Moje marzenie, plan który snułam, miał tyle niedociągnięć, że po prostu wiedziałam, że niemożliwe jest bym dostała pracę o której marzę. Są natomiast takie rzeczy, że gdy o nich marzę, to często w czasie krótszym niż sekunda pojawia mi się ich wizja, która jest genialnie zaplanowana i to dlugoterminowo - i od tej wizji rozchodzą się inne wizje.

Teraz czas i wysiłek, który spędzam na marzeniu, jest dla mnie wskaźnikiem tego, czy to marzenie wypływa z mojego serca czy z umysłu. Gdy marzenie idzie mi szybko, to oznacza to dla mnie, że jestem na dobrej drodze, że w marzeniu używam mojej boskiej intuicji. A to, że wszystko w nim wydaje się być genialne, proste i realne, jest spowodowane tym, iż wskoczyłam na tor Wielkiego Planu, w którym każda część Wszechświata i każda istota będzie mi pomagać.

Gdy natomiast moje marzenie idzie mi powolnie, spędzam na nim minuty, dziesiątki minut, i wciąż jakoś tak jest nierealne, i wciąż mi czegoś w nim brakuje - to oznacza to, że staram się robić coś wbrew swojemu sercu. Że kieruje mną mój umysł, pragnienia, które tak naprawdę nie są moje. I marzę o czymś, co wydaje mi się, że mnie uszczęśliwi, a tak naprawdę uzyskam odwrotny efekt.

Kiedyś marzyłam o posadach w wielkich firmach. Miały to być odpowiedzialne stanowiska, gdzie mogę sobie porządzić ludźmi, wykazać się, być niezależną i mieć podwładnych. W tych marzeniach też chodziło mi o to, by zaspokoić wizje moich rodzicow dotyczące mojej przyszłości. Oni marzyli o dobrej, bezpiecznej i znaczącej posadce dla mnie. Ich marzenia stały się moimi marzeniami - gdy tak naprawdę są dalekie od tego, czego dla siebie pragnę.

Tak naprawdę ja nie lubię czuć się odpowiedzialną, nie lubię wielkich zleceń, nie lubię presji, nie lubię zarządzać ludźmi i nie lubię mieć przełożonych nad sobą – więc to zdecydowanie nie były moje marzenia.

Zauważyłam, że mam dwa typy marzeń – takie, o których nie marzę, bo to są za dobre i zbyt wspaniale marzenia aby mogły się dla mnie ziścić – drugi rodzaj marzeń to te, które świadomie sobie narzucam, bo wydają mi się realistyczne.

Okazało sie, że te wspaniałe albo zbyt wspaniałe dla mnie marzenia są tym, o czym marzy moje serce, i że tak naprawdę łatwiej będzie mi je osiągnąć niż jakiekolwiek marzenie wymyślone przez mój umysł. Do realizacji marzenia potrzebna jest współpraca wszechświata - a wszechświat nie zrobi nic, by nas skrzywdzić. Więc nie pomoże nam w realizacji marzenia, którego tak naprawdę dla siebie nie chcemy. Więc nie marnujmy na te marzenia czasu!

Czasem wpadam w pułapkę, gdy przypominam sobie, że mam marzyć o czymś wielkim, a nie o tych byle jakich marzeniach. Marzyć o czymś wielkim, to nie znaczy marzyć o stanowisku, które znacznie przekracza nas potrzebnymi do niego kwalifikacjami, to nie znaczy marzyć o wielkim domu z dwunastoma pokojami i Lamborghini w garażu. To znaczy marzyć o tym, czego naprawdę chcemy, marzyć o tym, o czym śpiewa nam dusza.

Ja zawsze marzyłam o dużym luksusowym domu z widokiem na plażę. I wydawało mi się, że to jest to moje najprawdziwsze marzenie. Przechodząc koło takich domów rozpływałam się w zachwycie i myślałam, że ich właściciele są wielkimi szczęściarzami. Okazało się jednak, że taki dom to nie jest moje prawdziwe marzenia. Moim prawdziwym marzeniem jest mały domek, porośnięty pnączami wina, gdzieś na jakiejś polanie w górach. I gdy tylko skontaktowałam się z moim prawdziwym marzeniem, od razu pojawiły się widoki na to, by mieć to o czym marzę. Natychmiast pojawił się plan, jak to zrobić, by właśnie taki dom sobie kupić. I wszystko stało się proste i możliwe.

Nie mam tu na myśli tego, by marzyć o rzeczach prostszych, mniejszych czy tańszych – ale to, by marzyć o tym, czego się tak naprawdę chce.


Dobrymi pytaniami, by odkryć to, czego się tak na prawde chce, jest:


  • Gdyby wszystko było możliwe, to jak wyglądałoby moje życie?

  • Gdybym mógł zaplanować moje życie od nowa, jak by ono wyglądało?

  • Czy to, czego pragnę dla siebie, to są moje prawdziwe marzenia, czy może nauczyłem się o tym marzyć, albo wypada o tym marzyć, albo zasugerowałem się tym, o czym wszyscy marzą?

  • Czy moim marzeniem uszczęśliwię siebie, czy może po prostu lepiej wypadnę w oczach innych?



    autor artykułu: Monika


    Komentarze: 
    24-12-2009 20:24, ela napisała:
    wszystkim forumowiczom życzę szczęśliwych Świąt Bozego Narodzenia oraz Szczęśliwego Nowego Roku 2010
  • copyright © 2006 - 2012 RozwójDuchowy.net, mapa strony