Menu:
Wstęp
Spis artykułów
Tapety
Forum
Katalog
Kategorie artykułów:
Medytacje i modlitwy
Świadomość
Inspiracje
Podstawy Rozwoju
HUNA
Iluzja ego
Sylwetki Mistrzów
Książki:
Moment boskości
Wniknięcie w jaźń
Pierwsze Kroki ku Miłości
Gazetka internetowa:
Projekt Przebudzenie
3/2007 - pobierz (2,60 MB)
więcej o...
Strony partnerskie:
Ezoteryka
Artykuły

Wierzysz w Boga? To może czas byś przestał...

Chcę na początku zaznaczyć, że ten tekst nie jest dla wszystkich. Jeśli Twoja wiara jest taka, jaką kościół przykazał i dobrze Ci z tym, nie czytaj dalej. Jeśli Twoja relacja z Bogiem jest w porządku i dobrze Ci z tym, nie czytaj dalej. Jeśli jesteś obrońcą wiary i „wiesz lepiej”, również proszę, nie czytaj dalej.:)

Kwestia którą tu przedstawię, dotyczy wszystkich religii, w których występuje jakikolwiek Bóg, lub wielobóstwo. Nie jest ważne do jakiej religii się odnoszę, ważny jest sens tego co chcę przekazać. Dlatego nie krytykuję tu żadnej religii. Wskazuję tylko pewne rzeczy, które mogą stać się poważnym ograniczeniem na ścieżce rozwoju duchowego.

Na początek prosta zabawa. Poproszę Cię, byś wyobrażał sobie rzecz, którą będę stopniowo opisywał. Postaraj się wyobrażać szczegółowo. Tak więc zaczynamy:

- To coś jest duże.

- To coś jest szare.

- To coś ma cztery wielkie nogi.

- To coś ma duże uszy.

- To coś ma czasem wielkie kły.

- To coś często chodzi po lesie, w Indiach.

- To coś ma ogonek.

- To coś ma długą trąbę.

Widzisz to przed sobą? Wiesz już co to jest? Widzisz jaki jest szary, duży z trąbą? To teraz muszę Cię rozczarować… To nie jest słoń. :)

Więc co to jest? To jest Twoje wyobrażenie słonia. Jest to obraz Twojej wyobraźni. Twój umysł stworzył (lub próbował stworzyć) mentalny obraz tego o czym pisałem. Czytając poszczególne informacje obraz stawał się coraz bardziej wyraźny. W końcu nastąpiło olśnienie - „to przecież słoń!” i przed oczyma stanął słoń. No ale do końca to słoń nie był. To było wyobrażenie, wizja stworzona przez umysł.

Przejdźmy teraz na pole duchowości.

Wszyscy prekursorzy wielkich religii byli mistykami. Mieli osobisty i bardzo głęboki kontakt z sobą i całym procesem życia. Potrafili odkryć w swoim wnętrzu to co nieprzejawione, a swoje odkrycie postanowili przekazać innym. Jednak nie było to takie proste - opisać słowami coś, co jest ponad wszelkimi słowami. Posługiwali się więc „drogowskazami”, metaforami, określeniami. To wszystko miało na celu pokazanie jak ten mistyczny kontakt z wszechświatem wygląda. Poprzez grę słów próbowali wskazać swoje ponadczasowe doświadczenie.

A ludzie tamtego okresu byli prości. Trudno było im wytłumaczyć, co dokładnie czuł taki mistyk. Dlatego powstało pewne określenie absolutu czegoś, czego nie można wypowiedzieć - powstał Bóg. Od tej pory to, co nienazwane, zostało nazwane. Umysł był w swoim żywiole. Teraz dopiero można było poznać Boga, teraz dopiero można wymyślić jaki to on jest, jaki nie jest. Potem już lawinowo powstawały nowe określenia, nowe teorie, coraz to różne wyobrażenia na temat Boga. Umysł człowieka okazuje się cudownie kreatywny i jak tworzyć to tworzyć - Bóg taki, Bóg inny, Bóg wojny, Bóg miłości, Bogini życia, Bóg śmierci, Syn Boży, Matka Boża, Bóg słońca - do wyboru, do koloru. Oczywiście ludzie już nie doświadczali osobistego kontaktu z nieprzejawionym. Gdyby tak było, wiedzieli by, że jakiekolwiek nazywanie Boga jest absurdem. A zupełną głupotą okazałyby się wojny i szerzenie śmierci za Boga.

I nie było by w tym nic poruszającego gdyby nie to, że ta nieświadomość została nam do dzisiaj.

Wielu duchowych nauczycieli naucza o Bogu. Nie tyle wskazują drogę do Boga, co opowiadają o Bogu najróżniejsze rzeczy. Wielu teologów pisze książki o wierze, o Bogu. Wychwalają Boga - jaki to On nie jest wspaniały, jaki hojny, miłosierny, jaki sprawiedliwy. Niektórzy nawet twierdzą, że Bóg jest bardzo srogi i tylko czeka jakby tu człowieka dopaść. W tym natłoku informacji i wyobrażeń, wzniosłych tekstów i artystycznych wizji, zatraciło się gdzieś źródło. Tylko nieliczne głosy współczesnych mistyków rozwiewają nieświadomość. Jednak na ten czas o wiele więcej jest nieświadomych nauczycieli duchowych, którzy nauczają tego, co im powiedzieli. Nie znają innego Boga jak tylko Boga z wyobraźni. Boga, w którego trzeba wierzyć… wierzyć na słowo. Bo póki co, wydaje się, że innej drogi nie ma. Cóż, jest i zaraz do tego dojdziemy :)

Pamiętasz słonia? Nie był realny, był tylko wyobrażeniem. U większości ludzi tak samo jest z Bogiem. Nie potrafią Go doświadczyć, dlatego wierzą innym na słowo. Wierzą w wyobrażenia innych. Za pomocą opowieści, uczuć, nauk, określeń, słów, myśli - tworzą swoje własne wyobrażenie Boga, w którego trzeba wierzyć. Tworzą swoje własne bóstwo, które z prawdziwym Bogiem nie ma wiele wspólnego. Ludzie nie są przeważnie świadomi, że drogowskazy to nie Bóg. Drogowskazy mają tylko nakierować na Boga, jednak nie stanowią samej jego istoty.

Takie stwarzanie wyobrażeń odbywa się na planie astralnym. Warto sobie uświadomić jak wielki jest myślokształt chrześcijańskiego Boga, którego wyobraża sobie pół świata. To jest duże i zawiera w sobie chyba wszystkie możliwe wibracje - od lęku do wyobrażeń błogości. Jednak nie jest to Bóg. Jest to tylko forma nieprzekraczająca świata wyobrażeń i emocji, dlatego nawet przeżycia ekstazy związane z tym myślokształtem są mdłe i nijakie, choć mogą wydawać się czymś wielkim.

Teraz pewnie stwierdzisz, że to Cię nie dotyczy, że Ty wierzysz w prawdziwego Boga… właśnie, wierzysz. Wiara zawsze ma swój podmiot. Wierzy się zawsze w coś. Jeśli jest coś, to jest wyobrażenie tego czegoś. Jeśli jest wiara, to jest i wyobrażenie tego, w co się wierzy. To wyobrażenie może być bardzo subtelne, jednak kojarzyć jakieś uczucia, myśli związane z Bogiem. Nie twierdzę, że większość ludzi wyobraża sobie Boga jako starego dziadka z siwą brodą, który siedzi w niebie i ma nieskończoną moc. Takie wyobrażenia budzą śmiech. Teraz może i tak, jednak jak się jest dzieckiem to wydaje się całkiem sensowne. Pozatym jak wytłumaczyć dziecku naturę Boga, skoro samemu się jej nie doświadczyło? Tylko za pomocą skojarzenia do osoby, najlepiej osoby takiego proroka z brodą, ewentualnie Jezusa. To już jest czyste spaczanie młodego umysłu.

Zawsze jest jakieś wyobrażenie. Wielu sądzi, że Bóg musi wyglądać jak człowiek; przecież stworzył człowieka na swoje podobieństwo. Wielu może myśleć, że Bóg jest podobny do Ducha Świętego (gołąbka? :) ), lub do Jezusa. Jedno jest pewne, trudno Boga wyobrazić, jednak zawsze jakieś wyobrażenia są. Chociażby skojarzenia.

Nie tylko chrześcijanie nie trafiają do celu. Również hinduizm zawiera mnóstwo wyobrażeń, w które się wierzy. Nawet ludzie rozwijający się duchowo popadają w pułapkę wyobraźni. Wyobrażają sobie Wyższe Ja, lub nadświadomość. To jest już bardzo subtelne wyobrażenie, choć może budzić jakieś skojarzenia i nadal być myślokształtem astralnym.

W końcu buddyści, którzy przyjmują pustkę. Nie ma tam Boga, jest pustka. Tylko czy ta pustka nie staje się czasem wyobrażeniem pustki? Warto mieć świadomość gdzie się aktualnie jest i co się aktualnie dzieje. Może się okazać, że ta pustka jest tylko słowem budzącym odpowiednie skojarzenia.

To czym w końcu jest Bóg? Jak do niego się dostać? Przede wszystkim warto zdać sobie sprawę, że słowa to tylko drogowskazy. Mają na celu doprowadzenie człowieka do pewnego stanu, do pewnego doświadczenia, jednak nie są same w sobie niczym ważnym. W pewnym momencie trzeba porzucić słowa.

Boga można doświadczyć, wielu ludzi tego doświadcza. Różnie to nazywają, niekoniecznie Bóg. Może to być jedność z wszechświatem, proces życia, pustka, miłość, cisza, źródło wszechrzeczy… pamiętaj, że to tylko słowa. Mają na celu wskazać drogę, nie wzbudzić wyorażenia.

Aby doświadczyć Boga, trzeba porzucić wszystko, co Bogiem nie jest. Po takim akcie pozostaje tylko prawdziwa natura człowieka, pozostaje to, co nieprzejawione, wtedy można doświadczyć Boga.

Nie mówię tu o chwilowej Bożej inspiracji. Takie inspiracje mogą się pojawić jako wynik wielkiej otwartości i ufności. Sama otwartość stwarza czystą przestrzeń, a ufność pozwala przyjąć inspiracje. To piękny stan, choć wydaje się być chwilowy.

Na początek warto sobie uświadomić, że kluczem do doświadczenia Boga jest harmonia wszystkich ciał człowieka: fizycznego, eterycznego, astralnego, mentalnego i przyczynowego. Kiedy te ciała są w harmoni, tworzą odpowiednią przestrzeń dla doświadczenia Boskości.

Ciało fizyczne jest materialnym przejawem Boga, tak jak cały fizyczny wszechświat. Poprzez ciało można otworzyć drzwi do Boskości. Dlatego ciało jest tak ważne. Powinno być ono dobrze odżywione i zadbane. Wszystko po to, by stworzyć odpowiednią przestrzeń do przejawienia Boskości.

Kolejnym ciałem jest ciało eteryczne. Ono odpowiada za przepływ energii. Powinno być ono rozluźnione, bez żadnych napięć. Mówiąc po polsku - powinniśmy być w stanie głębokiego relaksu.

Dalsze ciało, to ciało astralne. Nie powinny nas trapić żadne emocje i niekorzystne uczucia. One blokują swobodny przepływ energii w ciele eterycznym. Dlatego porzuć wszelkie troski, smutek, cierpienie, wyobrażenia niespełnienia. To wszystko skutecznie uniemożliwia doświadczenie Boga.

Kolejnym ciałem jest ciało mentalne. Tu trzeba porzucić wszelkie wyobrażenia i wszelkie myśli. Jest to najtrudniejsze, bo myśli wydają się naszą naturą. Umysł zawsze coś myśli, zawsze ma jakieś wyobrażenia. Jednak przez te wyobrażenia nie można dostrzec Boga. To tu trzeba porzucić słowa, przekroczyć je. Pozbyć się całego mentalnego szumu, całego ego. Kiedy już się uda, człowiek staje się czysty. Naprawdę czysty.

W tej chwili nie ma bólu, nie ma niedostatku, nie ma chaosu myśli, nie ma nawet wyobrażeń. Jedyne co jest, to jest cisza. Ta piękna i niezgłębiona cisza wszechświata. Nie jest to cisza fizyczna, jest to cisza Boska. Poczujesz, że jesteś częścią tej cudownej przestrzeni. Jesteś świadomością. Uświadomisz sobie, że cały wszechświat przejawia się na tle tej czystej przestrzeni. Dostrzegasz to z poziomu przyczynowego. Jest to poziom duszy, która jest zjednoczona z wszechświatem w cyklu życia. W tej chwili jesteś jedno z Bogiem. Kiedy uświadomisz sobie tą ciszę, miłość popłynie sama. Nie będziesz musiał niczym manipulować, niczym kierować - miłość płynie sama. Jest to bardzo czysta miłość. Jest to bardziej radość z współistnienia, dziękczynienie za istnienie. Ten stan pojawia się samoistnie, wystarczy być na tyle czystym, by go przyjąć.

Jest ogromna różnica jakościowa między wyobrażeniem Boga, a stanem ciszy. Wyobrażenie jest pełne myśli, obrazów, całego tego szumu. Cisza jest nieporównywalnie czystsza.

Pewnie teraz sobie pomyślisz, że co ja za bzdury proponuję, miało być doświadczenie Boga, a nie jakaś cisza. - Cóż za różnica, czy użyję słowa drogowskazu „cisza”, czy słowa drogowskazu „Bóg”. Właściwie wolę słowo „cisza”, słowo „Bóg” jest już zbyt naładowane wyobrażeniami.:)

Wierzysz w Boga? To może czas byś przestał… wierzyć, a zaczął doświadczać? :)



autor artykułu: AnandaNa


Komentarze: 
15-02-2007 23:59, hmmm napisał:
Ja rowniez nie wierze(musze miec 100% pewnosci) ,niestety przy Bogu,Ufo,Duchach takiej nie mam.Czlowiek musi w cos wierzyc ,umysl jest potega wiec tworzymy sobie...

tylko cos mnie nurtuje ,po co ta biblia?kto ja napisal?i dlaczego ma tak wazne znaczenie zarowno dzisiaj jak i wczesniej?
25-02-2007 17:05, MAtik napisał:
dobrze napisane
25-02-2007 20:21, AnandaNa napisała:
Po co biblia?
Na przestrzeni wieków zawsze pojawiali się mistycy, mający głęboki kontakt z tą rzeczywistością. Oni to właśnie najczęściej wprowadzali pojęcie Boga by "oświecić" innych ludzi. A ludzie podświadomie czują, że coś w tym musi być, dlatego pismo staje się ważne. Niestety same pojęcia wskazujące cel stały się ważniejsze od samego celu. :)
30-04-2007 12:43, marzena napisała:
Tak Pieknie piszesz,ze za dech zapiera ...
Wszystko To mozna doslownie Poczuc.Za kazdym razem nic dodac nic ujac ,tylko Cisza,wspaniale;]
9-05-2007 13:32, KK napisał:
przesada... jest wiele dowodow na istnienie Boga, wielu naukowcow nie kwiestionuje tego. Poza tym sa objawienia, uzdrowienia i istnienie zla. Teraz jakby czlowiek byl bez Boga co by bylo jego zycie warte, nie poznal by tej milosci. Samo istnienie dusz. Czowiek zostal obdarzoby wieloma rzeczami ale sam jako istota jest za maly i za slaby zeby nad tym zapanowac. Same otwieranie sie na takie rzeczy doprowadza czesto do ciezkich chorob psychicznych. Nie ma tu co polemizowac. Jezeli czlowiek jest psychicznie przygotowany na bardzo gleboki i co wazne zdrowy dla niego rozwoj duchowy bedzie go mogl sam rozwijac i to w takim stopniu w takim stopniu w jaki dla niego jest osiagalny. Nie robcie ludziom burzy z mozgu
14-05-2007 17:48, AnandaNa napisała:
KK - Jeśli nie ma doświadczenia - Bóg jest tylko w umyśle (jest wtedy doświadczenie tej myśli).

Ten artykuł mówi o doświadczeniu Boga, a nie myśleniu o nim. Przeczytaj proszę, jeszcze raz. ;)
21-05-2007 18:30, flying spaghetti monster napisał:
"przesada... jest wiele dowodow na istnienie Boga, wielu naukowcow nie kwiestionuje tego."

jakież to dowody możesz przedstawić? czyzbys odkrył coś, co nie udalo sie milionom ludzi przez wieki? MASZ DOWODY NA ISTNIENIE BOGA? czy tylko puste slowa jak to wspaniale papiez uzdrowil kogostam przez list albo inne beznadziejne bajki?

"Nie robcie ludziom burzy z mozgu"
dokladnie katolicy, indoktrynacja na sile od kolyski to pranie mozgu gorsze niz w niejednej sekcie.
12-06-2007 8:47, indoktrynowany napisał:
Sam jestem ofiarą takiej indoktrynacji i nie wiem ile czasu będę potrzebował, aby się od tego uwolnić. Jeśli macie dzieci to oszczędźcie im tego
24-06-2007 21:47, JaNINA napisał:
Doświadczanie radości w naszym życiu-RADOŚCI DUSZY-jest DOWODEM NA ISTNIENIE BOGA.
31-08-2007 20:50, ja napisała:
Wlasnie stracilam Ojca, Mame mam chora na Alzhaimera a Siostre na raka. Kwestia istnienia "Ciszy" "Boga".... jest jednym z podstawowych pytan jakie sobie zadaje... ale w sumie poco sie trudzic. To nie my "TO" doswiadczamy.... tyko "TO" nas doswiadcza przez sam fakt naszego istnienia.....
4-09-2007 1:28, x napisał:
hmm wszystko co piszecie jest ciekawe ale tak naprawde nie wyjasnia bo nie mooze wyjasnic zgadam sie z autorem sami sie nakrecamy probujemy sie zaslaniac, tlumaczymy sobie ze bog tak chcial ze niby nie mamy na to wplywu, ze wszystko jest z gory przesadzone. ale wiem jedno tak naprawde sami decydujemy to kim jestesmy ico nas spotyka nie ma tu nic z przypadku poprostu jesli czegos chcemy tak naprawde jestesmy wstanie to osiagnac wystarczy powiedziec sobie ze sie uda i koniec bez gdybania wachania sie jesli tak zrobimy swiat bedzie nalezec do nas sami bedziemy o nim decydowac wystarczy byc swiadomym wlasnego ja . i nie mama sensu zastanawianie sie czy bog jest czy nie czy jest to cisza nie ma sesu sie nakrecac trcic czas na pierdoly w zyciu sa wazniejsze sprawy. pomagajmy innym nie bo tak wypada nie bo tak trzeba poprostu dla siebie zamiast sie urzalac kontemplowac zyjmy puki jest na to czas.
10-09-2007 23:39, Din Dae napisał:
Fajnie piszesz Anno.
Mam pytanie, czy Ty doświadczyłaś stanu ciszy?
13-10-2007 11:54, Vortex Of Chaos napisał:
Bardzo ładny tekst, jednak pewnymi szczegółami nie do końca się zgadzam.

Tylko jedna rzecz mnie naprawdę razi:
Ten przykład ze słoniem. Autor prosił o "wyobrażenie sobie rzeczy". A potem zapytał "Wiesz już co to jest?" ale każdy rozumiał "Wiesz już czym jest rzecz, którą sobie wyobraziłeś?" Odpowiedzią na to pytanie nie jest "wyobrażenie słonia" Jak można wyobrazić sobie wyobrażenie słonia? To zwykłe łapanie za słówka! Po dalszym zagmatwaniu pytaniami nie dostrzegało się niekonsekwencji. Bardzo sprytna sugestia.
23-10-2007 22:40, beciak napisał:
AnandaNa-bardzo ladny tekst.Czytajac go,mozna sie zafascynowac.Dla mnie to jednak tylko teoria.Od kilku dobrych lat medytuje wlasnie przebywanie w ciszy.Udaje sie.Caly czs bedac swiadoma swojego ciala,przebywam w nieograniczonej czarnej(nie budzacej leku) przestrzeni,gdzie panuje wszechobecna ,cudowna,kojaca cisza.W tej przestrzeni jest mi dobrze.Lubie tam przebywac,i wchodze w nia co wieczor (z mala przerwa -pisalam o tym na forum) juz pare lat.I tylko tyle.Nigdy nie mialam w tej ciszy jakiegos doswiadczenia jednosci z BOGIEM,czy zjednoczenia z wszechswiatem.Nigdy nie odczuwalam jakiejs plynacej milosci.Puki co,jezeli nie moge BOGA doswiadczyc musze w NIEGO wierzyc ,co nie znaczy,ze nie bede poszukiwac nadal.
30-12-2007 13:09, Ina napisała:
Ja jestem chrzescijanka i wierze czasem nawet boje sie boga, ale tez czesto mam takie mysli skad mamy w to wierzyc dlaczego ksieza sa tacy surowi i ich prawa? To nie prawda ze gdyby boga nie bylo to bysmy nie mieli sensu zycia a czy teraz go mamy? Najwazniejsz dla mnie to odnalezc sie duchowo... Ludzie na przestrzeni wiekow umierali za oga za raczej jego wyobrazenie a jakom to mamy pewnosc ze bog jest a nawet to czy wierzymy w tego wlasciwego...
2-01-2008 11:07, AnandaNa napisała:
Din Dae - doświadczyłem/doświadczam.
Vortex Of Chaos - pytanie to jest na miejscu. Pokazuje różnicę, między fizycznym doświadczeniem słonia, a odbiciem astralnym.

beciak - Ze stanu ciszy może narodzić się świadomość - wszystko jest Bogiem. A dalej - Ja jestem Wszystkim. :)
15-03-2008 12:20, Demon napisał:
A co Was to obchodzi w co kto wierzy!? Ja choć jestem demonem to wierzę w Boga i dobrze mi z tym, chociaż wpajali mi od urodzenia, że jest tylko Szatan. A nieprawda! Więc co, mam być Demonem-Ateistą?! Mowy nie ma! Nie zmienię poglądów!!!
copyright © 2006 - 2007 RozwójDuchowy.net, mapa strony