Menu:
Wstęp
Spis artykułów
Tapety
Forum
Katalog
Kategorie artykułów:
Medytacje i modlitwy
Świadomość
Inspiracje
Podstawy Rozwoju
HUNA
Iluzja ego
Sylwetki Mistrzów
Książki:
Moment boskości
Wniknięcie w jaźń
Pierwsze Kroki ku Miłości
Gazetka internetowa:
Projekt Przebudzenie
3/2007 - pobierz (2,60 MB)
więcej o...
Strony partnerskie:
Ezoteryka
Artykuły

"Bóg" i "Ja"

Ostatnio zwróciłem uwagę na pewną rzecz. Na relację ludzi do Boga.

W wielu religiach modlitwa jest dialogiem. Warto zauważyć jak tworzona jest modlitwa. Są zawsze dwie istoty, jest zawsze dialog. "Ja" rozmawia z "Bogiem". Jest podział na dwie strony.

Tym "Ja" jest ego. Czyli wszystkie wyobrażenia o sobie, swoim ciele. "Bogiem" są z kolei wyobrażenia o Bogu. Czyżby wynikało z tego, że wyobrażenia rozmawiają za pomocą pojęć z innymi wyobrażeniami? Warto się temu przyjrzeć z bliska.

Kim jesteś dla siebie? Każdy jakoś się nazywa, ma swoją pozycję społeczną, swoją historię życia... to wszystko buduje całkiem rozbudowany obraz istnienia. Obraz "Ja". Czy to jest prawdziwe istnienie? Czy na prawdę jesteś imieniem, które Ci nadali? Czy jesteś bogatym/biednym? To wszystko tylko określenia społeczeństwa, kwestia tylko, czy w to uwierzyłeś.

Drugą kwestią jest: kim jest dla Ciebie Bóg? Wydaje się, ze znasz Boga. Wiesz o nim dość wiele. Przecież tylu ludzi Ci o Nim naopowiadało. Również uwierzyleś.

Kim jest dla Ciebie Bóg? Jeśli się modlisz, znaczy, że traktujesz Go jako coś wyższego od siebie. Coś (istotę?), co jest w stanie Ci pomóc, rozwiązać Twoje problemy.

Bóg dysponuje jakąś nieznaną i nieograniczoną siłą. Bóg jest czymś, co utrzymuje ten wszechświat, Bóg jest miłością... można określić Boga na wiele sposobów. Jednak wszystkie one są wyobrażeniami. Wyobrażenia nie są Bogiem. :)

Kiedy mówisz "Ufam Ci Boże", to komu właściwie ufasz?

Kiedy mówisz "Dziękuję Ci Boże", to komu właściwie dziękujesz?

Kiedy mówisz "Proszę Cię Boże", to kogo właściwie prosisz?

Kiedy wznosisz ręce do nieba, to do kogo je wznosisz?

Próbujesz nawiązać relację z istotą poza Tobą. Co więcej, z wyobrażeniami o tej istocie.

Warto się nad tym zastanowić.

Diametralna zmiana przychodzi wtedy, kiedy sobie uświadomisz, że Bóg nie jest czymś oddzielnym od Ciebie. Twoje ciało to przejaw Boga. Twoja świadomość to przejaw Boga. Cała Twa istota jest przejawem Boga. To wielka rzecz.

To pociąga za sobą kolejne rzeczy:

Bóg jest TU. W tym miejscu, gdzie jesteś TY. Nie w niebie, nie w drzewach, nie w kościele, nie w Oświeconych joginach z himalajów... jest TU.

Dalej, Bóg jest TERAZ. Nie w przeszłości, nie w przyszłości. Teraz. Zauważ jak blisko... bardzo blisko, poczuj to. Poczuj to, co jest Tu i Teraz. Poczuj oddech Boga.:)

Wtedy przyjdzie zupełnie inna jakość modlitwy. Energia modlitwy nie będzie już kierowana na zewnątrz. Pójdzie do wewnątrz. Połóż rękę na sercu, tu jest Bóg. Potrzymaj tak chwilę dłoń. Poczuj oddech tego istnienia.

Zaufać Bogu, znaczy zaufać miłości w tym istnieniu.

Dziękować Bogu, znaczy dziękować temu istnieniu.

Prosić Boga, znaczy prosić to istnienie.

Może się to okazać wspaniałą medytacją. Ty jesteś przejawem Boga. Ty jesteś jaźnią. Nie trzeba szukać gdzie indziej. Dostrzeż miłość w sobie, dostrzeż boskość w sobie i pozwól im się przejawiać.:)



autor artykułu: AnandaNa


Komentarze: 
13-02-2007 17:52, arekreiki napisał:
Jest to postrzeganie Boga skrzywione przez pryzmat religii. To co u gory jest opisane powinno odnosic sie do duszy a nie do boga (wystarczy wymienic te slowa). Okreslenia czasowe, przyszlosc, przeszlosc ogranicza sie tylko do naszego materialnego bytu tutaj. Dlatego nie powinno sie laczyc okreslen czasowych ze swiatem duchowym . W ogole nasza mowa jest bardzo uboga i warto najpierw wajasnic co kto rozumie pod pewnymi pojeciami.
15-03-2007 7:58, seven napisał:
Artykuł pięknie brzmi, ale jak wszystko( wszelkie hipotezy na temat Boga( wszystkie religie i systemy filozoficzne)też jest tylko jedna z nich( hipotez.
Próba pominięcia hierarchizacji jest trudnym zabiegiem, bo wielkie ( np: BÓG) jest zbudowane z mniejszych całości, etc. Generalnie jezyk jest zawodną i gorszą jakością opisującą, niz przeczucie, intuicja, a transkrypcja z jezyka inticji na język opisowy jest na razie niemożliwa. Ale ładnie brzmi
20-03-2007 23:47, Darejahavos napisał:
Kwestie teozoficzne, istota Boga, jego umiejscowienie, itd. to sprawa dla mnie drugorzędna i każdy ma prawo uznawać jedną teorię czy podważać inne. Ważne, aby Bóg był tą siłą sprawczą, która może wpływać i zmieniać Twoje życie i Ciebie na lepsze. Jeśli jakaś droga do Niego się sprawdza i czujesz, że działa i widzisz konkretne efekty to znaczy, że jest dla Ciebie i mniej się zastanawiasz, czy jest On osobnym bytem, częścią Ciebie, czy może bytem powiązanym tylko z Tobą. A może wszystkim tym na raz? To w Hunie mi się podoba, że każe raczej skoncentrować się na kwestiach praktycznych, zamiast roztrząsać ile diabłów sie zmieści na główce od szpilki. Prosta droga i jasny cel. Można przeczytać setki grubych tomów różnych teoretyków od boskości, ale nie zastąpi to jednej krótkiej chwili, kiedy poczujesz z mocą, że ON/TO jest i działa.
2-04-2007 5:55, Mariusz napisał:
Właśnie w trakcie czytania leci podpowiedź "it's a sin" "pet shop boys" ,to daje do myślenia :-)
Tylko co jest tym grzechem :-)...
Słowa są super! i teks też. To wszystko prawda , ale przecież nie ma całej prawdy ,i tu pojawia się uniwersalne Ying-Yang :-)
Szczęścia ,kocham WAS!
Mariusz :-)
A teraz Bajm "kocham cię " znowu ten przekaz z Akaszy Cudowny... Bez przerwy... "nasza miłość zmienia się z każdym dniem!" on to Bóg ona to miłość (ying-Yang) :-) Autorzy piszą to w tzw. natchnieniu czyli czerpią garściami z Akaszy.. :-)
SUPER!
SUPER!
SUPER!
"Wichry i burze to wszystkio, by znów wiedzieć że, kocham cię "
... .... ... ... :-)
Radio pogoda rulez... i boska liczba "rnd" ,za pomocą której komp. puszcza piosenki...

Ale spikerzy kłamią , tylko piosenki to przekaz...
Może za ostro ... troszkę za bardzo _modyfikują_ prawdę ... ale tak już media mają... to miłość WARUNKOWA czyli CHORA!
24-12-2007 14:44, Slawa napisała:
Dlatego tak warzne jest akceptowanie siebie, akceptowanie tego modlacego sie stwora ''Ego'',bo przeciez ta iluzja modli sie o milosc,ona chce by milosc wypelnila ja po brzegi.Chce stac sie miloscia i chce sie nia wypelnic co oznacza samozaglade Ego.Jesli moje potrzeby kochania wypelnia sie,i jesli nie potzreba mi nikogo z zewnatrz by sprawil bym sie dobrze czula,swoimi slowami ktore ja i tak przerabiam na swoja ''modle'' :) emocjonalnie odczuwajac je tak jak sie nauczylam.Staje sie caloscia.Caloscia samowystarczalna.Nie wiem czy to jest oswiecenie czy zrozumienie ze moj swiat i jego postrzeganie lerzy tylko w moich rekach.
Modle sie do Boga,jako Bog i jako Ego-o zrozumienie tego z czym przyszlo mi zyc,przez co przyszlo mi odbierac swiat,o zrozumienie mojej wlasnej iluzji zycia.O to bym mogla i potrafila,choc troche odsunac ja i spojrzec na spiacych ludzi oczami milosci.Zobaczyc kim sa ,jak bardzo cierpia, i jak potrafia sie cieszyc.To prawda ze swiat i ludzie spia,ja mam mgle pzred oczami ale ide ide w kierunku swiatla.
Pozdrawiam i duzo milosci zycze
copyright © 2006 - 2007 RozwójDuchowy.net, mapa strony