Menu:
Wstęp
Spis artykułów
Tapety
Obrazy Energetyczne (11)
Forum
Katalog
Forum Przebudzenie
Kategorie artykułów:
Medytacje i modlitwy
Świadomość
Inspiracje
Podstawy Rozwoju
HUNA
Iluzja ego
Sylwetki Mistrzów
Czakry
Vipassana - ścieżka wglądu
Rozszyfrowując umysł
Książki:
Moment boskości
Wniknięcie w jaźń
Pierwsze Kroki ku Miłości
Anastazja
Wolność we mnie
Filmy:
Nowa Biologia
Strony partnerskie:
Ezoteryka
Uzdrawianie
Uzdrawianie
Reklama:
Artykuły

Sztuczna tożsamość cz.1

Pytanie:

Od dłuższego czasu mam problem z ustaleniem mojej tożsamości tzn. mówiąc prościej, nie wiem, kim jestem.

Odpowiedź:

Medytacja na temat "kim jestem" jest piękną drogą do prawdziwego zrozumienia siebie. Jednak aby ustalić kim na prawdę jestem potrzeba wglądu ponad umysł i ego.

Warto zauważyć, że wszystkie określenia "kim jestem" są określeniami z poziomu umysłu, są wyobrażeniami. Nawet, jeśli te wyobrażenia będą naprowadzały na "Prawdę", to nią nie będą. Dlatego wszystkie określenia "kim jestem" są nieprawdziwe. Cokolwiek mogę powiedzieć, będzie tylko wskazówką i może Ci pomóc poczuć, kim jesteś, jednak nie będzie Prawdą o tym, kim jesteś.

Na tym etapie (kiedy to czytasz) świadomość w Twoim ciele posługuje się umysłem. Trwa i działa cały czas na poziomie umysłu, myśli, ocen, słów, wyobrażeń. Dlatego można powiedzieć, że jest zagubiona w określeniach i wyobrażeniach. Wszystkie słowa i wyobrażenia są tworami na poziomie mentalnym i kiedy świadomość jest na nich zogniskowana, przysłaniają istnienie. Świadomość jest na poziomie ego i jest przez nieograniczona.

Świadomość zniża się na poziom wyobrażeń i przez ich pryzmat próbuje pojąć świat. Tak na prawdę nie jest świadoma rzeczywistości, tylko myśli o rzeczywistości. Z tej perspektywy trudno jest czysto doświadczyć istnienia. Dlatego czytając ten tekst nie przyjmuj nowych wyobrażeń, tylko sprawdź, czy to co mówię jest w polu twego odczuwania. Tylko wtedy stanie się dla Ciebie prawdą. Posługuje się wyobrażeniami, jednak mogą one wyprowadzić świadomość ponad myśli, w doświadczenie wglądu.

Wyobraź sobie czystą świadomość (lub czyste światło). Istnieje, trwa, świeci samo z siebie. W pewnym momencie postanowiła doświadczyć wszystkiego, co jest w stanie stworzyć. Doświadczyć całego, wydaje się nieskończonego, wachlarza wibracji. Tym sposobem został stworzony najniższy świat - materialny, który

wydaje się być najdalej oddalony od pierwotnej świadomości, jednak jest z niej stworzony. Materia ma najniższą wibrację, dlatego jest to jakby zaniżona wibracja pierwotnej świadomości. Każdy następny świat jest utkany ze świadomości, która za każdym razem tworzyła wyższą wibrację.

Kiedy świadomość doświadczała materii, rozwijała się. Podwyższała swoje wibracje, tworząc coraz bardziej złożone rzeczy. Każdy ruch w materii tworzył pewien lekki oddźwięk w świecie wyższym, tym samym świadomość przenosiła się do doświadczania wyższego świata - eterycznego - świata energii. Tu poczęło się życie. W dalszej części procesu, zaczęła doświadczać jeszcze szerszego swojego pola przechodząc na świat astralny. Cały proces można nazwać ewolucją, jednak widzę to jako proces "poznawania siebie" przez pierwotną świadomość. Można to nazwać procesem miłości.

Wszystko co istnieje, jest zanurzone w tej pierwotnej świetlistości, ponieważ istnieje - jest utrzymywane przy życiu, w nieustannym inteligentnym ruchu. Kiedy tylko o tym myślę ogarnia mnie podziw :)

W pewnym momencie proces doszedł do poznawania tzw. pola mentalnego. Człowiek jest właśnie istotą, która jest na etapie doświadczania świata mentalnego (oraz wszystkich pozostałych). Jednak to mentalne doświadczanie wydaje się najciekawsze. Jakby pierwotna świadomość badała wszystkie możliwości planu mentalnego, od totalnego zamroczenia, do samoświadomości - to ją zbliża do poznania samej siebie. Wibracja mentalna jest już tak wysoka, że zbliżona jest do pierwotnej wibracji światła.

Świat mentalny umożliwia tworzenie pojęć i podziałów, a także świadome organizowanie niższych światów. Dlatego wolnym wyborem staje się wytworzenie w sobie bólu, czy przyjemności (organizacja niższego, astralnego).Tak więc, szeroko pojęte cierpienie częścią tego procesu. Wytworzone po to, by "zbadać" całą totalność stworzenia i być jej świadomym. Świadomość bada, co da się w polu mentalnym zdziałać, by być świadoma swojego stworzenia i możliwości. Jest to proces naturalny i rozwijający się ku totalnej świadomości.

Wszechświat cały czas "bada i szuka" najlepszej drogi. Poznaje siebie przez istnienie. Rozwija się, trwając cały czas w teraźniejszości, tak aby osiągnąć świadomość samego siebie. Wydaje się, że jest to już bliskie, bo ludzie się budzą. :)

Ego jest pewnym fenomenem powstałym na planie mentalnym. Świadomość będąc na planie mentalnym (a więc jeszcze w drodze rozwoju) jest ograniczana przez ten plan w pewien specyficzny sposób. Po prostu zaczyna utożsamiać się z myślami będącymi na tym planie. Oczywiście na wcześniejszych stopniach

ewolucji robiła to samo i utożsamiała się z danym planem wibracyjnym. Jednak nie było to tak "bolesne", ponieważ nie było rozumiane. Przykładowo świadomość ograniczona do planu astralnego (u zwierząt), była ograniczona do uczuć i emocji, jednak nie tworzyła z tego mentalnego cierpienia i poczucia, że jest to w jakiś sposób złe.

"Problem" pojawił się na planie mentalnym, kiedy powstała możliwość oceny. Wtedy to natychmiast powstała ocena oddzielenia "mojego" ciała od wszechświata. Ta iluzja oddzielenia jest przyczyną wszystkich problemów. Zaczęło się tworzyć cierpienie astralne, które do tej pory oplata ludzkie pole. Zaczęły też powstawać pytania typu „kim jestem”. Ponieważ mentalnie umysł próbuje zrozumieć, ująć to w słowa, określić. Jednak istnienie jest nie do określenia. Można próbować wskazywać drogę słowami, jednak cel można osiągnąć tylko przez doświadczenie.

Na planie mentalnym stworzyło się ego, czyli określenie siebie w stosunku do wszechświata - To jestem Ja, a tam jest wszechświat. Stąd powstała chęć walki, nienawiść, zazdrość, cierpienie... itp.

W tej chwili wydaje się, ze ludzkość budzi się ze snu o oddzieleniu. Człowiek zaczyna pojmować, że jest częścią wszechświata. Zaczyna czuć, że jest częścią procesu miłości. W takim pojęciu, tożsamość jako "Ja" nie istnieje. Jest to tylko sztuczna forma wytworzona na podstawie myśli i wyobrażeń. Ma to mało wspólnego z tym co jest.

Jeśli patrzysz z perspektywy ciała, istnieje Ja i Inni. Wszyscy uczestniczą w życiu świata, wszystko jakoś idzie. Czasem znajduje się swoje miejsce we wszechświecie, czasem nie. Zależy od oceny, jaką poda umysł, czyli od nieświadomych programów nabytych w rozwoju ciała. Wykreowane "Ja" ciągle walczy i ciągle tworzy cierpienie, choć samo jest jego przyczyną. Jest to pierwotna przyczyna tworzenia cierpienia - ego, które myśli, że jest oddzielone od istnienia.

Kiedy spogląda się z perspektywy świadomości, nie ma indywidualnego Ja. Są ciała (rośliny, zwierzęta, ludzie), które są wytworem czystej świadomości i przez nią wprawione w ruch. Wszystko zatopione w jednym procesie świadomości. Nie ma fałszywej tożsamości ego. Tak jak drzewa nie mają tożsamości, są całkowitą częścią procesu miłości, tak i człowiek sam w sobie tożsamości nie ma. Nadaje ją umysł, co jest wymysłem i iluzją. Istoty ludzkie są częścią procesu. Wszyscy mają doskonałe miejsce we wszechświecie, wszyscy istnieją i są w polu pierwotnej świadomości (choć niekoniecznie to czują, ponieważ iluzja ego jest silna).

Tak więc dochodzę do sedna Twego pytania.-> Wszystko co istnieje, jest polem świadomości (Boga, Jaźni). Nic nie istnieje odrębnie od Tego. Jesteś świadomością. Wszystko, czego doświadczasz jest w polu rzeczywistości (w polu światła) i samo w sobie nie jest złe ani dobre. Wszystko istnieje i nieustannie wibruje radością (ananda) i życiem. Jakże można szukać Boga, skoro cała totalność, która nas otacza jest Nim?

Jedyną kwestią pozostaje - jak to poczuć? Jak poczuć życie i cały proces? Jest to wewnętrzne pole energii życia, które nieustannie wibruje radością istnienia. Właściwie już to czujesz, tylko nie wiesz, na co zwrócić uwagę. Na pewno czułeś jak byłeś dzidziusiem, jednak później umysł stłumił to uczucie. Jeśli skupisz uwagę na ciele, poczujesz wewnętrzne życie, które samo trwa. Każdy atom jest utrzymywany, każdy proces w ciele działa sam. Wszystko jest wprawiane w ruch przez pewną świadomość, Wyższą inteligencję. Wejdź głęboko w ciało, wejdź głęboko w to odczucie. To droga do Istnienia. Prawdziwego Ja. Pozostaje tam sama świadomość, która jest jedna. Nie ma twojej i mojej świadomości. Świadomość jest jedna. Jesteśmy częścią tego samego procesu.

Prawdziwe Ja, nie ma tożsamości i jest poza myślami. Można powiedzieć, że jest w sferze czystego doświadczenia i tylko to jest prawdą. Każda interpretacja będzie błędna.

P: Odnoszę wrażenie, że moja świadomość jest świadomością ego.

O: Jest przysłonięta przez ego. Działa poziomie ego, utożsamia się z ego. Gdyby świadomość była świadoma iluzorycznego tworu jakim jest ego, uwolniła by się od niego. Świadomość bowiem nie potrzebuje brać punktu widzenia ego i przysłaniać się filtrami mentalnymi.

Samo ego nie ma świadomości, ponieważ jest to zbiór wyobrażeń, programów i wyuczonych działań.

P: W zasadzie nie umiem tego w sobie rozgraniczyć, co jest moim ego, co tzw. prawdziwym ja?

O: Ego jest stworzone przez umysł, myśli o przeszłości i przyszłości. Jest to sztuczny twór mentalny, zbiór wszystkich określeń siebie w stosunku do świata. Ego zawiera w sobie wyobrażenia, że jest inne i oddzielone od wszystkiego. Umysł potrafi oceniać, dlatego potrafi widzieć różnice między istnieniami. Dalej staje się umysłem egotycznym, który myśli, ze jest oddzielony od wszystkiego.

Prawdziwe Ja nie jest wyobrażeniami o sobie. Nie jest tożsamością, która jest wymyślona przez umysł. Prawdziwe Ja jest ponad umysł. Ty jesteś świadomością (jaźnią). Umysł przeszkadza to dostrzec, ponieważ ma wiele wyuczonych poglądów.

P: Czy jesteśmy indywidualnymi jednostkami, częściami Boga?

O: Wszystko, co jest, jest przejawem Boga. Poczucie indywidualności jest iluzją i wynika z błędnej oceny rzeczywistości przez umysł.

P: Czy też jest tylko Bóg, który się w nas objawia?-->w takim wypadku jawiłby mi się jako ktoś obcy i nie mający związku ze mną, to znaczyłoby, ze mnie nie ma, że jestem tylko złudzeniem...

O: Jakakolwiek myśl o Ja jest złudzeniem. Jakakolwiek myśl o ciele, o umyśle, o rzeczywistości jest złudzeniem i nie jest rzeczywistością, którą określa. Kiedy świadomość przyjmuje wymyśloną tożsamość, powstaje indywidualność i rozdzielenie. Bóg określony przez myśli też jest złudzeniem. Dlatego każda relacja między Tobą, a Bogiem będzie nieprawdziwa. Taka relacja nie istnieje. Ty z całą swoją totalnością, jesteś istnieniem.

P: Czy utożsamiam się z własnym ego?...

O: Narazie tak :)

---------------------

Podziękowania dla Magdaleny, która zadając trafne pytania potrafiła doskonale zainspirować duchowo. :)



autor artykułu: AnandaNa


Komentarze: 
11-06-2007 17:12, Sławek napisał:
Tak sobie myślę że jeśli Bóg istnieje to jest siebie świadomy, jeśli dodatkowo wszystko co jest jest Jej przejawem to by znaczyło że jest On tylko Jedna a to by znaczyło że jest totalnie indywidualny :) i czuje swoją indywidualność jeśli jest istotą czującą

Jeśli prawdą jest że jesteśmy Jego/Jej przejawem to nasze odczucie indywidualności pochodzi właśnie z naszej głębi i dzielimy je wszyscy wspólnie, a myśli o Ja są jak najbardziej rzeczywiste ponieważ to samoświadome JA myśli o sobie. Iluzją może być tylko to że umysł buduje oddzielenie. Indywidualność nie jest tożsama z oddzielnością
17-12-2007 0:35, Filip napisał:
Te poglądy na temat natury rzeczywistości, świadomości itd. zdają się być "prawdopodobne" ale skąd autor tekstu dowiedział się tych wszystkich informacji? Skąd w nim poczucie, że to wszysko jest prawdą?
3-02-2008 19:03, nata napisała:
wydaje mi się że prawda to pojęcie bardzo względne...szerokie... każdy ma swoją prawdę bo ludzie przecież nie są identyczni... mogą być jedynie podobni..i tutaj właśnie przeczytałam kolejną z tych wielu prawd.pozdrawiam serdecznie
26-03-2008 11:20, Elwira napisała:
myślę,że każdy człowiek do nowe, odkrywcze doświadczanie Boga
5-08-2008 17:43, Sylwia napisała:
Ej każdy człowiek powinien sam odnaleźć siebie. A nie wspierać sie stroną www. Z moja przyjaciółkom przez ten tekst dzieje sie coś dziwnego i nie wiem czy pozytywnego. jakieś dziwne pojęcia .Po co komu to ? To dobre da mnichów budy . Trzeba samemu czuć !!Choć nie powiem ze głupio napisane , bo bardzo modrzę , ale nie potrzebnie. !!
27-09-2008 22:50, DawidS napisał:
Nie podoba mi się !
Budda ni był Jezusem a Jezus nie był Maharisim im
bardziej byli oświeceni tym bardziej się od siebie różnili. Rozwój duszy idzie razem jej indywidualizmem, ale przeczy braku tolerancji.
To że najwyższa świadomość jest jedna nie znaczy.
Im więcej osób podąża za jedną mysla tym większe spustoszenie tworzą swoim "Ja"
Nie twierdze ze mam racjei nie twierdze że Ty jej nie masz.
Ten tekst wzbudził we mnie jedynie lęk czego nei zrobiły inne Twoje teksty.
Byś może to co pisze jest głosem EGO
A być może nie jest.
23-06-2009 17:39, Kowal napisał:
Zgadzam się w 100% z Filipem, Natą, Sylwią i Dawidem. Ja też nie sądzę, że ten txt jest komuś potrzebny, faktycznie trzeba SAMEMU żyć, a nie wspierać się stronką www. Przez to stałam się.... bez myśli. To okropny stan i nie mogę z niego wyjść. A te myśli, że jesteśmy jednym.... Jakoś teog nie widzę. Jak jestem z czymś jednym skoro ja teraz nie jestem np. wiatrakiem lub swoim psem? Nie rozumiem tego i nigdy nie pojmę. Ta strona mi jednak za dużo namieszała w głowie. Przez nią czuję wewnętrzną pustkę i te dziwne stany.... To boli.
29-09-2009 23:23, Skaut napisał:
Troche tu zagubienia w tych komentarzach. To tez jest chyba niepotrzebne. Artykuł jest napisany dosc jasno i zawadza o to co starozytni od tysiecy lat wiedzieli i wiedza ich potomkowie do dzisiaj. Jesli ktos pisze, ze ten tekst jest "niepotrzebny" bo samemu trzeba sie "starac" to niech kazdy sam sie "stara" nie sugerujac nikomu co mu jest potrzebne, a co nie. Leki i obawy? To naturalne i glupie mysle jest ich blokowanie skoro mozna je zrozumiec, wtedy znikaja. Proces transformacji ktory tutaj przedstawiono nazywany jest takze procesem "miazdzenia ego" na rzecz wyzszej swiadomosci. To okres dla osob ktore przez to przechodza niezwykle trudny i czesto objawia sie quasi "paranoją", a przynajmniej tak widza to "swiatli" psychologowie. Co autor chcial przekazac... nie wiem, a tylko mi sie wydaje, ze wiem: oczywiscie, ze istniejemy, nie istniejemy jednak oddzielnie, czy do kogos trafia co oznacza nie istniec oddzielnie? Nie oznacza to ze osobowosc nie istnieje gdyz istnieje i jest potrzebna, skoro wykreowala ja wszechswiadomosc. Cala esencja artukulu mysle polega na zachowaniu rownowagi - z wyzszych poziomow swiadomosci mozna swiadomie zarzadzac osobowoscia i nie pozwalac EGO przejmowac nad nami wladzy. Wyobrazcie sobie organizm, w ktorym kazda z komorek dostaje wlasna wyzsza swiadomosc istnienia, sa zywe i kazda wmawia sobie "ja istnieje oddzielnie, zatem robi wszystko aby tylko odizolowac sie od swiata innych komorek, w konsekwencji staje sie egoistyczna, idac dalej - organizm zaczyna chorowac (choroby autoimmunologiczne np.). Ale patrzac na nasz organizm mowimy sobie iz jest "caloscia i jednoscia" ale nie ze soba samym, tylko jednoscia z caloscia istnienia. Cialo odrebnie istniejace we wszechswiecie byloby wtedy cialem obcym. Nie ma takich cial. To tylko nasza interpretacja, co jest obce a co nie, w rzeczywistosci rzeczy "obce" nie istnieja.
5-10-2009 11:12, Gustaw napisał:
czytałem to całym ciałem i czułem wiele emocji, więc ciężko mi było kupić, że czytam tylko umysłem

ciekawy pogląd, ale strasznie skomplikowany i intelektualny

do tego nie tłumaczy dlaczego w ogóle świadomość miała zaczynać od materii ani czym jest ta 'miłość' i po co to dążenie

nie czuję tego tekstu a poza tym kolorystyka portalu bardzo utrudnia czytanie
9-01-2010 22:25, Niki napisał:
artykuł ten zrozumiałam tak ze wszystko co i jak o sobie mysle jest iluzją. w takim razie jakie kolwiek poznanie nie ma sensu. Tak np psychologia przez analize i oddzielenie rozwija ego i wcale nie zbliza do Boga ale stara sie poznać siebie tzn niby to czym jest, a w rzeczywistości dochodzi do tego czym nie jest. Czy to znaczy ze to nie "ja" pisze teraz, a wyraza sie przeze mnie świadomość?
26-04-2010 0:14, klo napisał:
No tak. Skoro wszystko jest stworzone ze światła, z jednego źródła (o tym piszą wszystkie teksty - nawet biblia, która jest EUropejczykom najbliższa kulturowo)to nawet przez zwykłą logikę na głębszym poziomie jesteśmy jednością-nawet nie potrzeba do tego medytacji:).
3-06-2010 0:27, Amadeus napisał:
Zacznijmy od tego, że przyjęta w naszej kulturze (Zachodu) personifikacja Boga (która miała być ułatwieniem dla tzw. maluczkich) wyrządza nam więcej szkody niż pożytku w rozumieniu.

Otóż Bóg (czyli Absolut, Duch Święty) jest wszechogarniającym Umysłem, ale.. nie posiada EGO, a więc nie jest Osobą, ani niczym w tym rodzaju.

Pamiętajmy, że na poziomie Boga (czyli Takości, Nirwany) umysł istnieje jednocześnie we wszystkich 10 kierunkach (dziś fizyka kwantowa mówi wprost - wymiarach) plus nieliniowy czas.

My, będąc aktualnie w formie ludzkiej możemy postrzegać trzy wymiary przestrzeni plus liniowy czas! Jeszcze raz porównajmy:
- my: 3 wymiary plus czas postrzegany liniowo,
- Bóg: 10 wymiarów plus nieliniowy czas, na dobrą sprawę wszystkie czasy jednocześnie.

Z czystej arytmetyki wynika, że nasze rozważania o naturze Boga (tak typowe dla ludzi Zachodu) są... bezwartościowe. Postrzegając mniej niż 1/3 otaczającej nas rzeczywistości (wszak i tych 3 wymiarów nie postrzegamy w 100% - nikt z nas nie jest aktywny 24h/7 i nie ma oczu dookoła głowy - a więc możemy przyjąć, że odbieramy pewien procent z tego, co jesteśmy w stanie odebrać z naszego otoczenia!!!).

Matematycy wiedzą, że jeśli mamy mniej niż 50% informacji, nie możemy odtworzyć całości - na tym opiera się m.in. kryptografia (klucz publiczny i prywatny).

Co więc możemy zrobić? Poprzez praktyki duchowe, w takiej szkole duchowej (religii), którą na naszym poziomie możemy zaakceptować (dla każdego z nas jest to inne uwarunkowanie!) - możemy zwiększać, stopniowo, częstotliwość pracy naszego umysłu i dążyć do synchronizacji, z częstotliwością, na której pracuje Absolut (Bóg). Oczywiście, nie możemy tego zrobić sami! (To jest nielogiczne - ego nie unicestwi samo siebie - to jest niewykonalne!). Dlatego też, z pomocą, na przeciw wychodzi nam Inna Moc (TA RIKI) - czyli właśnie energia wypromieniowana przez Absolut, umożliwiająca dokonanie konwersji naszego pomieszania, na stany użyteczne dla całego istnienia. Nasuwa mi się taki cytat z Ośmiorakiej, Szlachetniej Ścieżki:

"3. Prawidłowa aktywność werbalna, to uświadomienie sobie, że w konfrontacji z Dharmą słowa zamierają - nastaje cisza."

Słowem, zamiast dyskutować, powinniśmy się wziąć za rzetelną praktykę - każdy dla siebie. Wszak tak, jak nie można za kogoś urosnąć - tylko każde niemowle samo musi powoli stawać się dorosłym, tak i my nie możemy praktykować za kogoś - praktykę każdy z nas musi wykonywać sam, w oparciu o pomoc Boga/Absolutu/Ducha Świętego itd.. zależnie od religii, w ramach której praktykujemy. I tak, ten najwyższy Poziom jest jeden - nie ma znaczenia jak go określimy.
28-06-2010 1:44, KoRasta napisała:
W innym komentarzu wspominałem o 2ch łancuchach. Ale to była tylko próba zobrazowania, olać ją :D

Przypomniało mi się coś istotniejszego, że wtedy to czułem. I przez długi czas nie chciałem o tym rozmawiać, bo wiedziałem, że nie ma na to słów. Teraz wiem, że to właśnie Ego jest tym co wspominałem. Nieustanna proba rokminienia niczym syzyfowa praca :D koncząca się ciągłym rozczarowaniem. Nie umiem tego wyjaśnić, ale wtedy doświadczyłem tej energi. Było tam wszystko!

Autora strony zapraszam na Mail przemo378@gmail.com byłbym szczęśliwy moc podyskutować :P
22-01-2011 20:59, paleli napisał:
Zrozumiałam artykuł. Tak jak innych napełnił mnie niepokojem, ale tylko dlatego, że czuję się indywidualnością, w prawie wszystkich dziedzinach mojego życia. Nie jest to wytwór mojej wyobraźni, ja się całkowicie różnię od rówieśników i nie tylko rówieśników... Owszem, zostaliśmy stworzeni z tego samego, wypełnia nas ta sama energia, ale to nie znaczy, że jesteśmy identyczni, że osobowość nie istnieje.
Przypadło mi do gustu porównanie ludzi do ciała człowieka, komórki nie mogą się od siebie izolować, ale nie są wszystkie identyczne, jest wiele podobnych, tworzących tkanki i organy, ale nigdy nie takich samych. Zawsze, choćby w nieznacznym stopniu, się od siebie różnią. Komórka mózgu nie na wiele się zda w nerkach i na odwrót. Komórka nerek nie zjednoczy się z mózgiem. Stanowią jedność, ale nie są w stanie się połączyć i wspólnie coś stworzyć, działać. Czuję się jak samotna komórka tam gdzie nie trzeba, nie jestem w stanie się zjednoczyć. Potrzebuję do swoich, dopiero wtedy będę mogła mówić cokolwiek o jedności z moim obecnym środowiskiem. Wierzę, że w końcu tam trafię.
Pozdrawiam
P. M. W.
copyright © 2006 - 2012 RozwójDuchowy.net, mapa strony