Modlitwa sercaModlitwa jest najdoskonalszym dowodem spełniania boskiej miłości. Jest czymś w pełni praktycznym. Możesz dzięki niej osiągnąć nieomal wszystko i to bez wysiłku. Warto się nauczyć modlić. Modlitwa jest rozmową z Bogiem, w której otrzymujesz inspiracje, pomoc i wsparcie.
Dla Boga wszystko jest możliwe, więc próbuj od razu modlić się dobrze. Jak tego dokonać? Pamiętaj, że Bóg jest dobry i chętnie wspiera cię we wszystkich szlachetnych dążeniach.
Proś Go: Boże, naucz mnie, jak się mam modlić?
Podczas wypowiadania tej prośby koncentruj się na sercu oraz na wdzięczności za odpowiedź.
Każda modlitwa jest rozmową, więc przeznacz czas na przyjęcie odpowiedzi. Ten czas powinny ci wypełniać spokój umysłu i wdzięczność. To właściwe nastawienie, by prowadzić rozmowę z Bogiem. Jak zauważyłeś, odbywa się ona w medytacyjnym stanie umysłu. Bóg spełni każdą twoją modlitwę, która jest zgodna z Jego wolą, więc nie musisz rezygnować z niczego, poza swoimi egoistycznymi zachciankami i urojeniami. W pewnym momencie zorientujesz się, że nie one gwarantują ci wolność i szczęście. To będzie chwila wielkiego zwycięstwa prawdy w tobie i w twoim życiu.
Pokornie zaakceptuj, że Bóg ci życzy dobrze i może ukazywać ci korzyści, jakich nie byłeś dotąd świadom. Tak więc, gdy nie dostajesz tego, co byś chciał, dziękuj natychmiast za to, że Bóg ci daje coś lepszego. Zaufaj temu sposobowi, on działa.
Mój przyjaciel kilka razy rozstawał się ze swą sympatią. Zawsze mówił, że to już ostatni raz i... wracał do niej. Wreszcie miał już tak dalece dość, że postanowił spróbować podziękować Bogu za to, że mu daje lepszą partnerkę. Jakie było jego zdziwienie, kiedy po 3 dniach spotkał dziewczynę, którą wcześniej zobaczył w wizji swej przyszłości! I rzeczywiście to było coś o wiele lepszego od poprzedniego związku!
Modlitwa nie zawsze jest proszeniem "o coś" czy dziękowaniem "za coś". Wychwalanie doskonałości i zalet Boga może się dla ciebie okazać wielce pomocne w rozwijaniu świadomości miłości i woli Boga.
Aby doświadczać miłości i coraz bardziej się nią napełniać, warto stosować modlitwę serca.
Modlitwa serca - instrukcja wykonania:
Zajmij wygodną pozycję (najlepiej siedzieć lub stać). Zrelaksuj się. Skoncentruj uwagę na sercu. Pozwól sobie odczuwać, jak powietrze pobudza to miejsce. Pobudzenie przez powietrze sprawia ci przyjemność.
(wariant I ćwiczenia): Spróbuj pomyśleć o czymś miłym, przyjemnym. Niech twoje myśli płyną z serca wraz ze strumieniem przyjemności. Teraz skieruj swą uwagę ku miłej ci osobie. Koncentruj się nadal na sercu. Pozwól, by Bóg uczynił cię czystym świetlistym kanałem, poprzez który do osoby, o której myślisz, popłyną wszelkie boże dary i błogosławieństwa. Niczego nie wymuszaj, pozwól, by działo się tylko to, co chce się dziać. Cokolwiek się dzieje, bez wysiłku utrzymuj koncentrację na swoim sercu i na przepływających przez nie miłości i czystym świetle.
(wariant II ćwiczenia): W samotności spróbuj powiedzieć coś miłego, przyjemnego. Niech twoje słowa płyną z serca wraz ze strumieniem przyjemności. Mów dalej koncentrując uwagę na sercu, na czystej energii miłości, która je wypełnia i płynie z każdym twoim słowem. Gdy kierujesz swoje słowa ku innym ludziom, pozwalaj, by niosła je fala miłości.
(wariant III ćwiczenia): Wykonuj powyższe ćwiczenie w obecności słuchaczy. Obserwuj siebie, jak czujesz się z tym, co mówisz, jakie treści przekazujesz chętniej, z jakich masz ochotę zrezygnować. Zaufaj sercu, nie wszystko warto mówić, nie każdy rodzaj śmiechu wywołany jest radością. Niech wypowiadane przez ciebie słowa płyną do innych z miłością.
Jeśli będziesz systematycznie wykonywać podobne ćwiczenia, po jakimś czasie przejdzie ci ochota do filozofowania, do mędrkowania czy robienia głupich kawałów. Przejdzie ci również ochota do robienia jakichkolwiek świństw. Będziesz za to z miłością odnosił się do swego otoczenia i do siebie.
Kiedy już miłość popłynie przez twoje serce, kiedy popłyną z nią piękne i ufne słowa, wówczas bez oporu i bez wysiłku staniesz się gotowy do głębszych poziomów modlitwy serca. Najwyższy poziom modlitwy serca polega na tym, że podczas koncentrowania się na miłości w sercu możesz zauważyć, jakby "Coś" się modliło w tobie. Wtedy będziesz mieć pewność, że Bóg Cię prowadzi. I w końcu stajesz się modlitwą.
| Komentarze: | | | 10-04-2007 18:03, Wiesława napisała: | Dziękuję Leszku za prosty, rzeczowy i praktyczny artykuł. Ważne jest by zawsze pamiętać o modlitwie, a najlepiej o SKUTECZNEJ MODLITWIE - inna nie ma sensu...?! Na pewno skorzystam z Twoich rad i ćwiczeń.Lubię czytać twoje artykuły.
Serdecznie pozdrawiam. | | 20-05-2007 13:17, Basia napisała: | | Serdecznie dziękuję za dany przyład modlitwy sercem.moja skuteczna modlitwa na otrzymanie pokoju serca to zrobić coś dobrego dla osoby która mnie nielubi lub nie akceptuje. | | 30-05-2007 22:52, Bozena Ewa napisała: | | Dziekuje panie Leszku.Juz sie tak modle.Po smierci corki modlilam sie w jej intencji w sposob jaki znalam od zawsze.Ale po pewnym czasie w zrozumieniu i pogodzeniu sie z jej odejsciem rozmawiam z nia w podobny sposob jak pan to przedstawia,z miloscia.Dziekuje jej ,ze byla z nami,koncentrujac sie na sercu.Dziekuje jej za milosc,usmiechamy sie w sercach.To jest takie radosne,takie leczace.Milosc siega gwiazd ale i innych wymiarow.I ja czuje jej milosc stamtad.Jestem po 2 st.Reiki.Duzo sie ucze.I jak czegos nowego doswiadczam to lubie wiedziec wiecej.I tak dotarlam do Huny i do panskiej strony.Mieszkam w Niemczech.O panu czytalam we Wrozce. | | 24-08-2008 10:27, B. napisał: | Ja tez kiedys sie interesowałam reiki... nie wiem od czego mam zacząć, dzisiaj cieszę się że jestem WOLNA od tego, pozwólcie że przytoczę Wam list kogoś kto tez miał z tym styczność. Zastanówcie się zanim zaczniecie się ''modlić''
Wszystko zaczęło się przypadkiem parę lat temu, kiedy zacząłem pracę jako masażysta w ośrodku terapii naturalnej. Usłyszałem tam o rzeczach, o których do tej pory nie miałem pojęcia - bioenergoterapia, reiki, tarot, wróżby, tajemnicze energie itp. Osoby zajmujące się tym wywarły na mnie duże wrażenie, wszyscy chcieli pomagać cierpiącym, mówili o rozwoju duchowym, były wobec mnie bardzo otwarte, dzieliły się ze mną swoimi umiejętnościami. Głównie zajmowano się terapią Reiki. Odbywały się tam kursy i spotkania reikowców, na których przekazywano "pozytywną energię miłości". Zaczęło mnie to pociągać - można było wznieść się wyżej w tzw. rozwoju duchowym, uzdrawiać ludzi.
Zrobiłem 1 stopień reiki. Na kursie mówiono o historii reiki, metodach samoleczenia i uzdrawiania innych poprzez przekaz "Uniwersalnej energii miłości". Mówiono, że jest to ta sama metoda, którą uzdrawiał Jezus. Jako katolik chciałem wiedzieć (zresztą nie tylko ja) jak reiki ma się do naszej religii - wyjaśniono w sposób prosty i zdawkowy, że reiki jest systemem ponadreligijnym i nie kłóci się z żadną religią. Argumentowano, że jednym z mistrzów reiki jest siostra zakonna, że niektórzy księża też praktykują reiki. Poza tym każdy przekaz energii poprzedza modlitwa do Boga i wszystko dzieje się za Jego przyzwoleniem. W atmosferze ogólnego zauroczenia i wręcz egzaltacji takie argumenty wystarczają. Kurs zakończył się tajemniczą inicjacją otwierającą czakramy. Robiłem reiki przy każdej okazji, po kilku miesiącach zrobiłem 2 stopień, który daje możliwości wpływania na siebie, innych ludzi i nawet martwe przedmioty - stosuje się do tego magiczne znaki i mantry. Dodatkowo zapoznałem się z możliwością uzdrawiania za pomocą "energii Aniołów", wprowadziłem do domu elementy feng shui, talizmany, amulety, co miało chronić dom od złych bytów i energii, oraz przynieść nam szczęście.
Niestety było inaczej. Już przed 2 stopniem reiki zaczęły się spięcia z żoną, która była temu przeciwna. Zaczęły się kłótnie i awantury. Jednak dla mnie najważniejsze było reiki i nic temu nie mogło przeszkodzić. Na podobne sytuacje reikowcy mieli wyjaśnienie - żona hamuje twój rozwój duchowy, bo jesteś już na wyższym poziomie, więc może być dla wszystkich lepiej, kiedy się rozejdziecie. Wtedy zaczęły się choroby w mojej rodzine - 5 letnia córka miała zapalenie wyrostka, u żony pojawiły się dziwne bóle brzucha, których nie mogli zdiagnozować lekarze. Ja natomiast czułem się doskonale.
W tym czasie zmieniłem pracę, przez co miałem ograniczony kontakt z ośrodkiem i mniej czasu na praktykowanie reiki. Zaangażowałem się w nową pracę, zacząłem żyć w normalnym świecie, wyrwałem się ze świata magii, zacząlem myśleć, czy to, co robilem było naprawdę takie dobre i czy może wypełniać całe życie, które stało się oderwane od rzeczywistości. Czy wszystko można sprowadzić do działania bezosobowej energii, która poniekąd zastąpiła w moim życiu Boga! Zerwałem z reiki i zacząłem znowu zauważać Boga.
Wtedy zaczęły się dziać dziwne rzeczy z moim zdrowiem. Pojawiły się kołatania serca, bóle w klatce piersiowej, dolegliwości żołądkowe - bez widocznych przyczyn. Zacząłem szukać pomocy lekarskiej, szczegółowe badania kardiologiczne niczego nie wykazały, a dolegliwości nasilały się. Stałem się drażliwy, nerwowy, agresywny wobec rodziny. Było coraz gorzej - prawie każdej nocy, zawsze o tej samej porze budziłem się zlany potem, z uciskiem w piersiach, kołataniem serca i niesamowitym, nieokreślonym lękiem. Nie działały żadne leki.
Po kilkunastu takich nocach pełnych lęku zacząłem się modlić - sięgnąłem po różaniec. Odkryłem, że tylko dzięki modlitwie mogę przetrwać noc. Jednak przyczyn tego stanu nadal szukałem u lekarzy - po wnikliwej diagnostyce szpitalnej niczego nie znaleziono, byłem zdrów jak ryba. Przypadkowo usłyszałem wywiad z księdzem egzorcystą, który mówił o opętaniach i dręczeniach. Zacząłem szukać informacji na ten temat. Trafiłem na Waszą stronę, wiele informacji było dla mnie szokiem. Zacząłem uświadamiać sobie co się ze mną dzieje i dla czego. Zacząłem się modlić, chodzić do kościoła, uświadomiłem sobie, że tylko Bóg może mnie uratować. Pozbyłem się wszystkich magicznych przedmiotów, talizmanów itp. Trafiłem na nabożeństwo o uwolnienie, prowadzone przez księzy egzorcystow. Zostałem uwolniony.
Od tego czasu sypiam spokojnie. Moje życie odmieniło się. Teraz stawiam pierwsze kroki na drodze nawrócenia. Teraz wiem, jak przebiegły potrafi być szatan - skrywa się pod pozorami dobra i miłości, po to, by je potem zniszczyć. Wynagradza tych, którzy mu świadomie lub nieświdomie ulegli, ale kiedy ich wykorzysta na pewno ich zniszczy - przecież to jego cel.
Reiki to jeden z szatańskich sposobów na zniszczenie człowieka i oddalenie go od Boga - Bóg wie, co dla nas najlepsze, ma wobec nas swoje plany, nie możemy za pomocą magicznych symboli i zaklęć zmieniać rzeczywistości, krzyżować Bożego planu, choćbyśmy to robili w jak najlepszych intencjach.
| | 18-05-2009 15:59, iga napisała: | | rzeczywistosci niczyjej nie wolno zmieniac po zadnym kursie nalezy zmienic siebie a wszystko zmieni sie wokol zgodnie z wola boga a reiki jest droga do zmiany siebie a nie innych przemyslenia do ostatniego komentarza | | 2-08-2009 22:12, Zibi napisał: | Bóg spełnia tylko to czego sami pragniemy. Nic nie dzieje się za Jego wolą, tylko za naszym wyobrażeniem. Miłość absolutna (boska)jest miłością bezwarunkową, a zatem wszystko czego pragniemy dla siebie i Bóg dla nas pragnie. Nie prośmy Boga ale okazujmy mu wdzięczność za to czego pragniemy, a czego jeszcze pozornie nie mamy. Cała miłość i światło jest w nas i tylko od nas samych zależy czy chcemy je wydobyć. Tylko sami możemy zmienić siebie, nikt tego za nas nie zrobi. Należy pamiętać, że medytacja, modlitwa czy kontemplacja nie jest drogą do szczęścia. Odwrotnie, jesteś szczęśliwy to medytacja prowadzi Ciebie na wyżyny przeżyć duchowych. Łatwiej nauczyć się medytacji niż bycia szczęśliwym, jednak jeżeli nie jesteśmy szczęśliwi to medytacja jest tylko niewielką odskocznią od tego co na co dzień robimy i do czego wracamy. Żyjmy tu i teraz, nie przeszłością bo ona minęła, nie przyszłością bo jeszcze jej nie ma, tylko teraźniejszością. Celebrujmy każdą chwilę pełnią siebie, nie walczmy z życiem, tylko je przeżywajmy emanując miłością.
| | 16-09-2009 17:22, Baisa napisała: | | jestem Mistrzem Reiki.nie wpływam na ludzi,i nie uczę tego robić,reiki to jest jedna z wielu dróg.do poznawania,odszukiwania i spotkania sie w sobie..w miłości, nic nie możemy ofiarować gdy w sobie nie umiemy znaleść,wiele lat szukałam , robiłam kursy ...i teraz pozwalam się prowadzić energii ...gdy .jestem w śród ludzi, podczas modlitwy, a jak się zastanowić .to ważne jest jak postepujemy jak żyjemy... oraz to pod jakim wpływem dokonujemy wyborów...miłośc i dobroć....to moim zdaniem najlepsze drogowskazy...od siebie do ludzi...pozdrawiam serdecznie i ciepło :-) | | 26-09-2009 18:58, Iarcz napisał: | | Mam 2 stopnie reiki. Tez w moim zyciu nastapiły zmiany. Zmienili sie ludzie wokół mnie. Aby cos nowego przyszło musi odejść stare. To przychodziło do mnie bardzo długo. Po tym jak zaczęłam interesować się rozwojem duchowym takie zmiany sa i będą we mnie. I jest to dla mnie normalne, że boli w klatce piersiowej itp. To się dzieje w nas. Takie zmiany są dla nas. Dla przystosowania do nowych czasów i nowych NAS. | | 25-10-2009 13:46, Asta napisała: | Dziwne, ze lekarze nie byli w stanie zdjagnozowac napadow paniki i choroby lekowej u pana, ktory przez dlugi czas zyl w niezgodzie ze soba, prawdopodobnie na skutek walki z otoczeniem, w ktorym sie obracal i nadmiernych oczekiwan od siebie samego. Na to sie bierze pochodne paroxetyny. Bardzo pomocna jest tez zmiana otoczenia, myslenia i psychoterapia, ktore najwyrazniej pomogly panu pozbyc sie klopotow bez lekow. Dla wielu osob koscioly i religie sa forma psychoterapii i to jest udowodnione. Nie ma w tym ani nic dziwnego ani nadzwyczajnego. Bez wzgledu na to, w co wierzymy jestesmy ludzmi i jesli probujemy sie rozwijac w niezgodzie ze soba i wlasnym otoczeniem, wczesniej czy pozniej musimy cos zmienic, bo inaczej zrobimy sobie krzywde. Ci, ktorzy wierza w opetanie przez zlego ducha maja byc moze racje. Nie dzieje sie to jednak z powodu nowych praktyk jak reiki, czy przyjecia nowej religii, lecz z powodu wlasnej slabosci duchowej i niemoznosci odparcia negatywnych mocy. Religie, wierzenia, magia czy nie, nie probujmy ich winic za nasza nieumiejetnosc odnalezienia sie w codziennosci. Wyznawcy roznych religii, wierni i wytrwali w swoich wierzeniach rowniez choruja i przezywaja kataklizmy i niektorzy -tak-na skutek problemow traca wiare w Boga i wlasne religie. Innych to natomiast umacnia w ich wierzeniu. Przypadek pana, ktory wrocil do dawnej religii, jest typowym przykladem czlowieka poszukujacego tego, co najlepsze dla niego na jego osobistej drodze duchowego rozwoju. Pogratulujmy panu, ze odnalazl co dla niego wazne. Nie ma powodu platac w te historie diablow z rogamo. Zyjmy i dajmy innym zyc, nie straszmy sie na wzajem, dosc jest codziennych trudnosci do pokonywania szczegolnie dla ludzi myslacych glebiej i dokladajacych staran, aby sie rozwijac duchowo i pomagac innym. Na tym polega milosc blizniego. Pora bysmy wszyscy bez wzgledu na wierzenia gleboko zdali sobie z tego sprawe, zamiast wyglaszac opinie o tym kto ma racje i w co wierzyc, a co pochodzi "od diabla". To sa tylko osobiste opinie i swiadcza o tym jak niedoskonaly jest ludzki umysl i jak skory do formuowania osadow. Bez wzgledu na religie czy droge zycia, ktorej jestesmy wierni, mozemy sie rozwijac i osiagac pozytywne rezultaty. Trzeba tylko byc szczerym ze soba. To dlatego zdarzaja sie "cuda" poprzez reiki podobnie jak poprzez swiecona wode, odmawianie rozanca, modlitwe pod sciana placzu, w Czestochowie, i wszedzie na swiecie, gdzie ludzie sa wierni swoim wierzeniom - nie wazne czy nazywaja to Bogiem, Jezusem, Allahem, Budda, Nadswiadomoscia, Wyzszym Ja- Bezinteresowna Milosc bylaby pewnie najbardziej trafnym okresleniem ogolnym. Odwieczna klotnia o nadanie nazwy i dogmatyzacje mocy dla nas nie pojetej, ktora jednak bezwzglednie dziala w sposob dla nas niepojety i ktora nie wydaje opinii o tym, kto z nas jest aniolem a kto diablem, choc niektorzy z nas mysla, ze "jeszcze zobaczymy kto ma racje!" To tez jest tylko ludzkie myslenie.
Badzmy wierni swojemu glebokiemu odczuciu o prawdzie i nie zapominajmy, ze kazdy ma swoja prawde.
| | 28-11-2009 9:04, EWA napisał: | ASTA,bardzo ci dziękuję za wypowiedz,podpisuję się po nią ,jesteś mądra.To co napisałaś to dokładnie to do czego doszłam sama na piechotę przez całe życie.Tylko Bóg i tylko miłość liczy się w życiu i to jedyna i właściwa droga.Pozdrawiam wszystkich którzy szukają i widzą ,czują więcej.
| | 5-01-2010 12:17, anonim napisał: | | Życie jest piekne tylko ludzie sa okropni ale jakby nie Bóg już by mnie nie było.Dzięki niemu ja zyje i ciesze się że tak jest! | | 15-05-2010 17:13, baska napisała: | | bardzo kochajmy Boga,ale nie zapominajmy powiedziec 'dziekuje oraz ,ze kochamy naszego Anioła Stróża' | | 31-08-2010 10:41, zły napisał: | | Boga nie ma a wsze modlitwy są gówno warte | | 31-08-2010 10:41, zły napisał: | | Boga nie ma a wsze modlitwy są gówno warte | | 31-08-2010 10:46, ateista napisała: | | Jestescie sektą i należy was zlikwidować. | | 11-05-2011 19:26, Doriw napisał: | Piękny artykuł.
Uważam, że dzięki modlitwie człowiek zaczyna wiedzieć co chce. Staram się przestrzegać Bożych Przykazań i postępować wedle woli Boga. Modlitwa bardzo w tym pomaga. | | 4-07-2011 23:39, Braciszek napisał: | Wszystko dzieje się dzięki Ojcu, Bóg pokazuje nam drogę, którą to my sami musimy wybrać.
Powiedział Jezus nasz kochany brat Nie czyń drugiemu co Tobie nie miłe.
Wierzysz w przeznaczenie to uwierz w Boga bo Bóg jest wszystkim co otrzymałeś. Bóg robi dla nas wszystko a Ty zastanów się co jesteś w stanie zrobić dla Boga.
Uwierz w to, że Ty sam Jesteś stworzony na obraz i podobieństwo Ojca Boga.
Bóg jest w każdym człowieku, ponieważ Duch, którego Bóg Ojciec stworzył jest w nas a pochodzi on od Ojca a wszystko co pochodzi od Boga Ojca jest Bogiem. Człowiek, wszystkie żywe zwierzęta, wszystkie żywe organizmy, cały świat materialny i fizyczny, wszystko na co patrzymy, wszystko czego nie dostrzegamy, wszystko czego pragniemy, wszystko co odczuwamy, wszystko co mówimy jest Ojcem. Bóg, Syn Boży - my, Duch Boży - świadomość, dusza, duch wszystko jest Bogiem Ojcem. | | 6-09-2011 21:16, anna napisała: | | witam jestem bardzo wrazliwa i uczuciowa osoba cierpie na arytmie ktora ma podloze emocjonalne wiem ze jedyna pomoca chocby ktos chcial pomoc najlepiej jest tylko BOG moja zasada kazdego dnia jest rano znak krzyza i zostawienie siebie najblizszych domu pod opieka Boga I tak samo działa koniec dnia bez niego się nic nie dzieje , a nasze zachowania i ludzi daja nie tylko nam ale innym do zrozumienia ze my nie powinnismy postepowac jak innni chocby i pomysmy jak czuja sie oni tylko z niektorymi rzeczami jakbysmy sie czuli Bog nie opuszcza nikogo czuwa i prowadzi za rękę gdy tylko tego chcesz, czasem sie zastanawiasz skad masz tyle sily niekiedy ? wydaje ci sie ze tego nie przejdziesz a jednak jestem osoba ktora lubi pomagac i dawac ze siebie bezintersownie a mimo tego cierpie na arytmie bo duzo rozmyslam pozdrawiam | | 26-10-2011 12:36, MONIKA napisał: | | DLA MNIE MODLITWA TO ROZMOWA Z BOGIEM KTÓRY JEST KOCHAJACYM OJCEM. BYWA RÓZNA JAK ZYCIE MA RÓZNE DNI. ALE NIE DOSKONALOŚC MODLITWY I SPEŁNIENIE ZYCZEŃ JEST NAJWAŻNIEJSZE ALE BYCIE Z UKOCHANYM OJCEM KTÓRY SLUCHA, MA ZAWSZE CZAS I ODPOWIADA GDY IDE DO KOSCIOŁA I SŁUCHAM GO UWAZNIE. OSOBOWA WIĘŹ ZE STWÓRCA A NIE Z JAKIMIŚ DUCHAMI BÓG WIE PO CZYJEJ STRONIE BEDACYCH. CHYBA ZE KTOS JEST INTERESOWNY ALE TO NIE PRZEJDZIE BO CENA JEST I TAK WIEKSZA NIZ KORZYSCI. DLATEGO JA WOLE STWÓRCĘ. POZDRAWIAM. ŻYCZE PRAWDY I MIŁOSCI. | | 11-03-2012 10:24, Alisea napisała: | Tak to czesto bywa ze osoby zajmujace sie uzdrawianiem, masazem, majace bliski fizyczny kontakt z roznymi osobami staja sie pozywka dla duszyczek wampirycznych i duchow. Jesli nie zachowuje sie odpowiedniego BHP przy wszelkich zabiegach tego typu to zadne amulety i talizmany nie pomoga a nawet moga one byc nosnikami demonow lub stanowic klucz dla astralow ktore czerpia energie i stanowia wrota dla duchow astralnych. Sama jestem mistrzynia reiki oraz zajmuje sie terapiami naturalnymi i fizykoterapia - mam bliski kontakt z ludzmi roznego rodzaju codziennie - przed widzeniem pacjenta zawsze stosuje modlitwe o Boze prowadzenie - by byc Boskim narzedziem uzdrawiajacym, modle sie takze o ochrone :) ta krotka modlitwa zastepuje wszelkie talizmany i amulety ( z reszta amulety potrzebne sa tylko podswiadomosci zeby sie oswoila z mysla ze jestesmy bezpieczni i wytworzyla pole ochronne wokol naszej aury, tutaj tez wazna uwaga - przed zalozeniem amuletu czy jakiejkolwiek bizuterii nalezy ja sprawdzic czy nie ma w niej jakichs negatywnych energii i tak czy siak oczyscic - bo nie wiadomo z jakimi intencjami ktos ja wytworzyl i kto je wczesniej posiadal)
Poza tym jesli ktos o nas sie ciagle martwi, otacza nas zloscia, stosuje wobec nas manipulacje to nasza aura popeka (trzeba ja wypelnic np wahadlem om) - jesli mamy popekana aure - to juz droga wolna dla duszkow ktore chca zamieszkac w naszej aurze, a jak jeszcze dodac do tego kilka innych czynnikow - to mamy gotowe opetanie na zyczenie. Wydaje mi sie ze to wlasnie stalo sie w przypadku B. byl na wysokim poziomie energetycznym poprzez energie reiki (prawie jak elektrownia :) martwienie sie zony i kilka innych czynnikow otworzylo jego przestrzen energetyczna - brak zachowania BHP sprawilo ze pozbieral rozne energie od swoich pacjentow co sprawilo irytacje, bezsennosc utrate energii i najezona aure (osoba z najezona aura wyglada jakby miala kolce wokol siebie co irytuje wszystko w otoczeniu, gdziekolwiek wchodzi powoduje klotnie itp. ) Poza tym niepokojace jest to ze b. otaczal sie tysiacem roznych talizmanow - zwlaszcza jesli mialy one jakies kamienie w sobie to dodatkowo nabieraly one negatywnej energii i nia promieniowaly ( ja w swojej praktyce zawsze pracuje bez bizuterii - a jesli nosze bizuterie w czasie wolnym to zawsze ja oczyszczam przed i po zalozeniu i laduje ja swiatlem teczowym ktore wypromieniowuje w czasie noszenia :) Jest tu duzo racji mowiac ze reiki nie jest dla wszystkich - by praktykowac uzdrawianie trzeba miec na prawde dobrze poukladane w glowie i byc swiadomym tego co sie robi - nalezy oczyszczac intencje, modlic sie o Boze prowadzenie i ochrone - dziekowac dziekowac i jeszcze raz dziekowac za to :) a potem oczyszczac pacjenta przed zabiegiem siebie przed i po i oczywiscie miejsce zabiegu - przed i po. Namaste |
|