Duchowe osamotnienieWielu ludzi w dzisiejszych czasach ma poczucie samotności. Tyczy się to szczególnie ludzi, którzy zauważają niekorzystność działań zahipnotyzowanego społeczeństwa. Tacy ludzie są na tyle wrażliwi, że dostrzegają wiele nieświadomych zachowań i wzorców. Nie chcą w tym wszystkim uczestniczyć, tym samym oddzielają się od większości. Problem może się pojawić wtedy, kiedy w około nie ma podobnych istot. Wtedy pojawia się uczucie osamotnienia. O ile samotność jest kwestią świadomego wyboru i zazwyczaj przynosi ulgę wybierającemu, o tyle osamotnienie jest uczuciem bardziej podświadomym. Pojawia się wtedy, kiedy człowiek obserwuje swoje oddzielenie i niewpasowanie w określony obraz społeczeństwa. Wydaje się, że to uczucie osamotnienia jest niezależne od człowieka. Po prostu jeśli jest się innym od większości automatycznie pojawia się świadomość oddzielenia i uczucie osamotnienia. Warto zauważyć skąd się biorą takie, a nie inne uczucia.
Porównanie źródłem iluzji oddzielenia.
Zrozumienie tego uczucia osamotnienia nie jest trudną rzeczą. Wynika ono z obserwacji i porównywania. Dlatego to często sprawia problem ludziom duchowym. Po pierwsze widzą, że są "inni". Widzą więcej, czują więcej, potrafią dostrzec różne procesy myślowe i wzorce zachowań aktualnego społeczeństwa. Widzą wiele oszustwa i zakłamania, co za tym idzie często tego nie akceptują. Ludzie ci widzą, że w głębi są inni i nie chcą podążać za wszystkimi. Czasem się buntują lub cierpią poddając się normom społeczeństwa.
To porównanie z innymi sprawia, że człowiek oddziela siebie mentalnie od innych. Na podstawie zewnętrznej obserwacji tworzy podział między ludźmi. Zauważając i interpretując zachowanie innych ludzi, określa je i porównuje do swojego. Tak określone zachowania stają się podstawą do wytworzenia w sobie uczucia osamotnienia (oddzielenia). Ten podział jest całkowicie sztuczny i stworzony przez umysł, jednak umysł się całkowicie z nim utożsamia. Człowiek myśli, że ta wizja świata jest prawdziwa. Myśli, że faktycznie jest samotny, ponieważ nie pasuje do ludzi ze swego środowiska. Jest to dość silna iluzja. Wydaje się, że oddzielenie jest całkowicie realne. Na szczęście jest to tylko sztucznie stworzona ocena, zawsze można stworzyć inną.
Punkt widzenia - umysłowa iluzja zjednoczenia.
Cała rzecz polega na obraniu właściwego punktu widzenia. To umysł dyktuje czy czuje się samotny (oddzielony) czy nie. Warto sobie uświadomić, że można wybrać taki punkt widzenia, w którym nie ma samotności. I wcale nie jest to takie trudne.
W dzisiejszym społeczeństwie można zauważyć wiele sztucznie stworzonych punktów zjednoczenia. Przykładowym punktem zjednoczenia może być rodzina. Po prostu człowiek czuje się w rodzinie jako jedna całość. Czuje swoją przynależność i bezpieczeństwo. Postrzega rodzinę jako jeden organizm, w którym on sam ma własną funkcję i własne miejsce. Czuje się akceptowany. Punktów zjednoczenia może być o wiele więcej, przykładowo państwo, miasto, dzielnica, religia itp. W każdym z tych punktów ego tworzy własną iluzję przynależności. Dzięki temu czuje się bezpiecznie i nie ma poczucia osamotnienia. Te punkty wydają się całkowicie zadowalać ludzi żyjących w tym społeczeństwie. Przeciętny człowiek ma własne wyobrażenie siebie w społeczeństwie. Ma pracę, rodzinę, własną religię. Idzie zgodnie z nurtem nieświadomej społeczności i wydaje się wszystko w porządku. I na tym etapie jest wszystko w porządku.
Kiedy człowiek patrzy na siebie z egotycznego punktu widzenia, widzi zestaw własnych cech i upodobań. Widzi też cechy innych, na tej podstawie może porównać i określić swoją przynależność lub inność. Większość ludzi tkwiących w zbiorowej iluzji społeczeństwa nie ma problemu z określeniem swojej przynależności. Przynależność jest określana za pomocą podświadomych programów z dzieciństwa. Życie nieświadomego jest całkiem proste. Wystarczy robić to co wszyscy, a nie będzie problemów. I faktycznie, czasem się to udaje. To jest pewien etap rozwoju człowieka i ego. Na tym poziomie człowiek zauważa tylko cechy z poziomu egotycznego umysłu. I jeśli nie jest świadomy tej zbiorowej hipnozy społeczeństwa, wszystko jest w porządku.
Człowiek, który nie ma na tyle rozwiniętej świadomości by widzieć dobrze egotyczne procesy zazwyczaj nie czuje się samotny. Uczestniczy zgodnie z ruchem całego społeczeństwa, uczestniczy w owczym pędzie cywilizacji i jest mu dobrze. Czuje jakąś wybraną sztuczną przynależność. Przykładowo do kraju, do religii, do miasta czy do rodziny. Ta sztuczna przynależność całkowicie mu wystarcza, czuje się na swój sposób spełniony. Niestety ludziom duchowym to nie wystarcza. Ludzie duchowi wydają się zauważać niekorzystność działania tej cywilizacji. Czują oszustwo i nienaturalność we wzorcach postępowania społeczeństwa. Widzą różnice pomiędzy sobą, a innymi. Nie chcą działać tak jak większość nieświadomych. Wybierają własną osobną drogę, dlatego często pojawia się osamotnienie.
Punkt cierpienia.
Cierpienie pojawia się w jednym punkcie. Kiedy człowiek jest bardzo świadomy swego "Ja" i "Ja" innych. Jest to tak wnikliwa świadomość, że wychwytująca wszelkie różnice przyczyn i skutków działań. Pojawia się dokładna analiza działań. Widać wtedy korzyści i ich brak. Taka analiza i wrażliwość postrzegania pojawia się u ludzi rozwijających się duchowo. Widzą doskonale siebie i innych, postrzegają różnice w działaniu. Rozumieją przyczyny i skutki niekorzystnego działania ogółu społeczeństwa i nie chcą w tym uczestniczyć. Całkiem prawidłowo. Jest tylko jedna przeszkoda. Świadomość nadal jest zamknięta w punkcie widzenia egotycznego umysłu, nadal czuje się oddzielona. Tu powstaje osamotnienie. Nadal występuje ocena i interpretacja z poziomu oddzielenia. Jestem „Ja” i są „Inni”. Jesteśmy od siebie całkowicie oddzieleni i się różnimy. Kiedy to uczucie stanie się rzeczywistością ostateczną (czyli umysł się z tym utożsami), powstanie uczucie osamotnienia i cierpienie.
Cierpienie może przyjąć wiele odcieni. Może być spowodowane niezrozumieniem mentalnym (różnicą poglądów). Kiedy to społeczność myśli niekorzystnie, a człowiek wrażliwy próbuje żyć zgodnie z miłością. Wtedy może czuć się zagubiony i osamotniony. Może tak być, dopóki nie znajdzie właściwiej sobie grupy rozwoju duchowego. Wtedy tworzy nowy punkt zjednoczenia. Jest to co prawda nowa iluzja, jednak przynajmniej nie zawiera w sobie cierpienia.
Kolejnym i bardzo popularnym cierpieniem jest uczucie spowodowane brakiem partnera. To chyba znają wszyscy. To uczucie jest bardzo silne i potrafi stworzyć wiele oporów, a to dlatego, że wiąże się z pierwotnym instynktem prokreacji. Energia seksualna jest pozostałością „nieświadomej” ewolucji, gdzie energie dążyły samoistnie w ściśle określonym kierunku. Kiedy te energie nałożą się na iluzje oddzielenia może powstać duży problem. Warto zauważyć jak duży jest mechanizm umożliwiający prokreację. Jest tu wiele energii, od energii pożądania do zauroczenia (często kojarzonego z miłością). Człowiek dąży zawsze do zjednoczenia, zbliżenia. Podświadomie czuje, że jedność osobista (z partnerem) jest czymś pierwotnym i bardzo korzystnym. Nie chodzi tu tylko o seks, ale również o jedność duchową (harmonię energii). Kiedy nie można zrealizować tej jedności, człowiek czuje się niespełniony. Jest wtedy nie tylko oddzielony od innych, ale też niespełniony i samotny wewnętrznie. Stanowi to dość popularny problem.
Warto zauważyć, że patrząc na to z punktu widzenia egotycznego umysłu człowiek zawsze będzie samotny. Stanowi oddzielne ciało, oddzielne uczucia, umysł. Jego droga zawsze jest drogą samotnika. Choćby nie wiadomo ile osób było wokoło niego, zawsze wewnętrzne jest sam. Tak jak uczy wielu mistrzów - droga do wnętrza jest drogą w samotności. Nikt nie może się tam udać za człowieka. Egotyczny umysł zawsze jest samotny. Co jest naturalne w tym punkcie widzenia. Umysł próbuje załatać tą samotność tworząc związki i inne relacje. Czasem chwilowo tłumi to uczucie lub popada w nieświadomość i jest w porządku. Jednak w głębi zawsze jest samotny. Nie jest to nic złego czy niekorzystnego. Jest to naturalne póki istnieje egotyczny umysł.
Wnikliwe dostrzeganie oddzielenia wydaje się być ostatnim etapem poznania egotycznego umysłu. Dalej następuje przejście do świadomości jedności.
Kiedy świadomość przestanie patrzeć przez pryzmat własnego Ja, problem znika. Nie ma już oddzielonego ciała. Wtenczas nie patrzy na szczegóły i ich różnice, ale dostrzega cechy wspólne dla wszystkich istot. Wtenczas świadomość wznosi się do wyższego poziomu, zaczyna dostrzegać jedność każdej istoty i całego istnienia. Taki punkt widzenia rozwiewa wszelką samotność.
Punkt jedności.
Jest jeden proces i wszyscy są jego częścią. Ten punkt nie jest iluzoryczny. Nie jest tworzeniem czegoś na podstawie interpretacji rzeczy zewnętrznych, jak to miało miejsce we wszystkich poprzednich punktach. Tu przychodzi czucie istnienia. Wewnętrzna wibracja wszechświata, która nieustannie trwa. Nie trzeba tworzyć zewnętrznych iluzji przynależności czy oddzielenia. Nie ma tu mentalnego określenia własnego „Ja” (chyba, że w momencie przekazywania tej inspiracji, wtedy trzeba to jakoś określić pisząc lub o tym mówiąc.) Po prostu jest się częścią wszechświata. Istnieje się wraz z całą totalnością. Kiedy świadomość to widzi nigdy nie poczuje się osamotniona. Samotność powstaje wtedy, kiedy świadomość utknie na etapie oglądania szczegółów. Wtenczas każdy jest inny i można czuć oddzielenie i osamotnienie (brak przynależności). Przechodząc od szczegółu do ogółu widać jedność. Wtenczas nie ma czegoś takiego jak oddzielenie. Jest się częścią jedności całego procesu miłości zwanego wszechświatem. Czy trzeba czegoś więcej?
Wszystkie istoty, cała materia są częścią jednego wszechświata. Nie ma tu oddzielenia, choć może zostać stworzona sztuczna tożsamość dla każdej rzeczy. Może zostać stworzona iluzja oddzielenia, a co za tym idzie brak przynależności (bądź iluzja przynależności do jakiejś grupy społecznej). To naturalny etap ewolucji, dlatego jeśli ktoś czuje się samotny, jest na właściwym miejscu. Potem przyjdzie świadomość współistnienia i iluzja samotności zostanie prawdopodobnie porzucona.
Nawet tak trudna do porzucenia iluzja braku partnerstwa. Człowiek na poziomie fizycznym może być oddzielony, jednak w głębi wie, że jest częścią totalności. Nie jest już właściwie ważne co pojawi się na planie materialnym. Czy będzie partner, czy nie. Jest to tylko zewnętrzny warunek nie mający wpływu na całe tło istnienia, jakim jest pierwotna miłość. W głębi własnej istoty zawsze czuć jedność. Nie chodzi o zewnętrzną jedność ciał (jaką próbuje się zaspokoić egotyczny umysł), ale realną jedność z całym istnieniem. Wewnętrzną boskość. To wydaje się być celem każdego człowieka, który próbuje osiągnąć stan zjednoczenia przy pomocy zewnętrznych rzeczy (jak na przykład partnerstwo, czy przynależność do określonej grupy społecznej). Poza egotycznym umysłem nie ma oddzielenia, jest cichy i spokojny ocean miłości.
Jak to wygląda ze strony praktycznej? Świadomość współistnienia i jedności wyraża się przez akceptację i miłość. Kiedy widać, że wszyscy są częścią tego samego procesu (nawet, jeśli sobie tego nie uświadamiają) przychodzi zgoda na wszelkie działania tego procesu. Ten ruch energii tworzący wszelkie zdarzenia jest samozachowawczy i inteligentny. Doskonale wie jak wszystko zorganizować i podążać drogą ewolucji. Dlatego zachowania innych ludzi są doskonale na swoim miejscu. Są tym, co na daną chwilę jest właściwe. Nawet jeśli ludzie zachowują się inaczej niż "JA" nie stanowi to problemu, ponieważ jesteśmy częścią jednego organizmu, gdzie wszystko jest potrzebne. Każdy człowiek wraz ze swoją rzekomą innością ma własne miejsce i doskonale pasuje do rzeczywistości. Spełnia jedyną i niepowtarzalną rolę, dzięki której świadomość wszechświata doświadcza siebie. Wszystko w tym procesie jest na swoim miejscu. Zarówno miejsce nieświadomych, jak i świadomych. Miejsce oddzielonych jak i nieoddzielonych.
Tu przychodzi akceptacja swego istnienia. Nie jest już ważne, czy z poziomu egotycznego umysłu jest się oddzielonym i niepasującym czy nie. Umysł może oceniać różnie. Może powiedzieć, że jestem w grupie, może powiedzieć, że nie jestem w grupie. Może określić jako samotnego lub niespełnionego. Od tego jest uzależnione dobre samopoczucie. Jednak ponad określeniami umysłu jest po prostu istnienie. Dla całego procesu istnienia nie jest właściwie ważne co powie umysł. Wszystko i tak będzie na swoim miejscu. Jeśli świadomość wejdzie w ten punkt widzenia, osamotnienie zniknie jak wiele innych iluzji.
Ruch energii wszechświata płynie swobodnie i tworzy nieustannie chwilę teraźniejszą. Można się z tym ruchem zgodzić lub starać się mu zaprzeczać. Można sprawdzić co jest korzystniejsze. Kiedy człowiek utkwi na poziomie myślenia egotycznego (myślenia o oddzieleniu), dostrzega odmienność wszelkich istot. To może sprawić cierpienie. Wychodząc ponad to, uczestniczy się w naturalnym ruchu boskości, gdzie nic nie jest złe ani lepsze. Wszystko doskonale współgra z pierwotną wolą istnienia leżącą u podstaw wszechświata.
| Komentarze: | | | 28-03-2007 12:34, ola napisała: | a co z odzywajacym sie poczuciem osamotnienia na linii ja - Bog? czasem bywaja okresy totalnego zamkniecia, poczucia, ze w tym danym doswiadczeniu, w tej danej sytuacji jestem kompletnie sama; bledny, ale gleboko zakorzeniony poglad ze teraz, w tej wlasnie sprawie, moja dusza zyczy sobie zebym zrozumiala lekcje w samotnosci i bez wsparcia - jakby niektore porcje karmy trzeba bylo uzdrawiac w kompletnym odcieciu od wszelkiej duchowej pomocy.. wtedy modlitwa nie dziala, medytacja nie wychodzi, nie ma polaczenia z WJa, a za to jest glebokie przekonanie, ze teraz mam dzialac tylko i wylacznie sama, i ze to cos jak 'proba'
swiadomie mam wiedze, ze to blad, ale podswiadomie i w energiach czuje ze to moja prawda na teraz
jak wiec wyjsc z takiego osamotnienia - szczegolnie kiedy modlitwa nie dziala?
dzieki za najlepsza odpowiedz i byc moze wsparcie duchowe dla mnie :) | | 22-04-2007 15:17, marzena napisała: | Pieknie to opisalas ,musze przyznac ze mialam i jeszcze czasami mam takie egocentryczne stany oddzielenia i niedopasowania do otoczenia . Wtedy rzeczywiscie sie cierpi i szuka podobnych sobie... ,to oczywiescie absurd .Chcemy wowczas zmienic otoczenie ,a najlepiej gdzies uciec.
Wlasnie dzisiaj myslalam o tym przed przeczytaniem tego artykulu.Poczulam to samo ,ze tylko Milosc i akceptacja przyniesie mi wyzwolenie od tego uczucia osamotnienia,ktore jest napewno projekcja mojej oceny sytuacji i brakiem akceptacji .
Najlepiej zatem jest zyc poza ocena .
Ten artykul pozwolil mi na glebsze zrozumienie tego faktu.
Ten dualizm jedynie mozna polaczyc Enerergia Serca i czuc coraz wieksza Jednosc i brak roznic w kazdej sytuacji ...dziekuje Ci... | | 22-04-2007 20:33, AnandaNa napisała: | Olu - Nigdy nie jesteś oddzielona. Wystarczy to raz zobaczyć - uświadomić sobie. :)
Wszechświat to TY. Jesteś energią tego wszechświata. To co doświadcza przez Twoje ciało, to co patrzy Twymi oczyma, to co odbiera uczucia ciała - to jest świadomość wszechświata, świadomość boga. Jak można być oddzielonym, skoro jest się TYM? Nie ma tu oddzielenia i nigdy nie będzie. Jedynie umysł może stworzyć iluzję, że jest tam - subiektywne poczucie. Jeśli chcesz go doświadczać, doświadczaj świadomie. Bądź uważna w tym odczuciu. Być może zauważysz, że to tylko iluzja. Odkryjesz i poczujesz jedność. Wystarczy tylko to zauważyć.
Marzenko - Dziękuję również :) | | 24-04-2007 21:11, marzena napisała: | | Przepraszam... pieknie to opisales.Czy jest to dla Ciebie roznica?Serdecznie pozdrawiam. | | 25-04-2007 6:13, AnandaNa napisała: | | Marzenko - gdyby była, zwróciłbym uwagę. A tak, akceptuję :) | | 25-04-2007 21:14, marzena napisała: | | Akceptacja ,chcialabym miec takie kolejne imie;] | | 12-05-2007 16:51, selene napisał: | | A skąd Ty to wiesz? Masz 100% pewność że tylko Ty masz rację? Nikt nie wie nic NA PEWNO.Piszesz tak jakbyś wszystko wiedział a to tylko moze wytwory umysłu- może medytacja to też pewien stan umysłu który jest "chytry"-umysł. A może poprostu "ściągasz" z różnych tzw.dzieł(mam na myśli książki o rozwoju duchowym których czytałam wiele i mam wrażenie że to co piszesz, jużkiedys gdzies czytałam. | | 14-05-2007 17:39, AnandaNa napisała: | selene - Mam wewnętzne poczucie pewności. Nie muszę nic udowadniać. :)
Wszystko co opisane zostało też przez ciało doświadczone. Jest podobne, ponieważ istoty ludzkie są podobne. [Nie tylko "moja" racja).
Wszystko jest wytworem umysłu. Dlaczego się więc tym przejmować? :) | | 18-05-2007 19:34, Ewa napisała: | Och, jakie to mądre. Odkryłam kiedyś:jak myślę,że jestem sama, to natychmiast odczuwam samotność.
Gdy myślę, dobrze że jestem sama, to od razu jestem szczęśliwa, że mogę zająć się tylko sobą. To nic innego jak programowanie siebie. I wiara w ten program, akceptacja tego faktu zmyła, ściema. Nasz mózg niby taki inteligentny spryciarz, a wszystko można mu wmówić.
Teraz programuję się na co tylko chcę i jestem szczęśliwa, chociaż sama. Pozdrawiam. | | 19-05-2007 7:23, AnandaNa napisała: | Ewo - Tak, można czuć wszystko. Samotność sama w sobie nie jest zła. Jest to pewna interpretacja tego, co jest.
Poczucie samotności zalezy tylko od umysłu. Można czuć się w jedności będąc z dala od ludzi, można też czuć się samotnym mając partnera i wielu bliskich przyjaciół.
Zależy co powie umysł. A to z kolei zależy od wcześniejszych uwarunkowań. Wszak wszystko jest grą przyczyn i skutków. :)
Ananda też jest fizycznie sam. Co nie tworzy problemu, kiedy wewnętrzne czuć kontakt z tym, co jest.
Pozdrawiam serdecznie | | 28-05-2007 6:56, zofia napisała: | Piekny artykul i ciekawy temat.
Mozna zyc samemu z dala od rodziny i przyjaciol i nie byc samotnym lecz szczesliwym i na odwrot.
Wszystko zalezy jak czlowiek zaakceptuje swoje polozenie.Wsrod ludzi istnieje strach przed samotnoscia, poniewaz nie mieli okazji siebie poznac.W chwili kiedy poznamy siebie, nie ma juz obaw ani leku przed osamotnieniem, bo wiemy, ze nie jestesmy sami. Jestesmy Miloscia polaczona ze wszystkim co zyje.To cudowne uczucie czyni nas szczesliwym. | | 14-09-2007 13:25, Tamara napisała: | Witajcie,
wczoraj odkryłam Was dopiero. Ten wątek osamotnienia i samotności to watek ciągnacy się za mną całe życie. Czuje jakbym dreptała po powierzchni kuli nie mogąc wejśćdo środka, tam gdzie moje miejsce.Może potrzebuje pomocy Wyzszych Istot?Sadzę ,że tak. Często mam wrazenie, że jestem prowadzona ale pragnę namacalnego kontaktu z Bogiem a tu tylko ulotne wrażenia i byc może fantazje umysłu.Być może wybrałam zbyt trudną drogę na której wszystko zależy ode mnie? | | 11-11-2007 23:08, arm napisał: | już prawie.. już! właśnie wszystko zależy od Ciebie - zacznij się tym cieszyć.
Aha, i ja czasem też mam problem z moim ciałem i świadomością. | | 9-12-2007 22:33, Martinez napisał: | Bardzo mi sie podobają te słowa. Czytam wiele książek i znajduję tam potwierdzenie. Znajduję też potwierdzenie w codziennym życiu. Gdy mam jakieś negatywne myśli, czuję się źle, wiem że to moje ego, i wiem że to minie, ponieważ moje ego (podświadomość) zajmie się zaraz inną rzeczą, i skieruje się tam, gdzie ja pragnę. Jeśli będę robił tylko jedną rzecz: chciał poruszać się ku światłu i szczęściu, i nie będę ślęczał w miejscu, rozpamiętując jakąś sytuację z mojego życia. Podoba mi się fragment, w którym szukamy pokrewnych dusz. Osób podobnych podejściem do nas.
To może być dla wielu pomocne, aby pokonać początkowe obawy na nowej drodze prowadzącej ku mądrości i życiu, w jakie rzeczywiście wierzymy. | | 13-05-2008 22:31, bobi napisał: | | Jestem osoba rozwijajaca sie duchowo od paru lat czuje sie osamotniony.Wydaje sie iz moja partnerka obdaza mnie uczuciem mimo to powstala miendzy nami jakas przepasc ktorej nie rozumie.Ludzie otaczajacy mnie wydaja mi sie glupi,egoistyczni i zaklamani.Przyznaje czytajac ten artykol ze sie w tym wszystkim troche zagubilem. | | 3-07-2008 15:20, taoinek napisał: | Do Bobiego: Miłość ziemska jest opata namanipulacji- ja tobie to a ty mnie to.Nie uświadamy sobie takich programów, az nie zaczniemy poznawać siebie i swoich motywacji. Ty zacząłeś się rozwijać czyli oczyszczac umysł.Tym samym zakłóciłes wczesniejszy układ.Może to być przejsciowe ,więc patrz co Tobie partnerka pokazuje i uwalniaj się od tego
.. Kilka słów na temat miłości inaczej:
Kiedy kogos kochasz , dajesz mu całowitą swobodę bycia tym, kim jest ,to bowiem stanowi największy dar, jaki możesz na nich zesłac.Kiedy przestaniesz wymagac, aby druga osoba naginała się do twoich wybrażeń,wtedy pokochasz ją dokladnie taka jaka jest. To może stać sie dopiero wtedy , gdy pokochasz siebie dokładnie takim jakim jesteś.Odkryjesz zagadkę kim jesteś.
..Odbierać czyjąś milość możesz tylko w takiej postaci , w jakiej ty przejawiasz miłosc do tej osoby. Ona może cię kochac na swoj sposob ile chce .Ty możesz odebrać to jedynie na swoj swój sposob.{ np. pracowity, zasadniczy partner nie lubi lekko traktujacej i ,,niegospodarnej'' partnerki,z punktu psychologii mogą dzięki sobie rozwinąć nowe cechy i stac się pełniejszymi }. |
|