Dlaczego tu jesteśmy?
Po co istniejemy? Dlaczego Bóg nas stworzył? Po co to wszystko? Dlaczego tak, a nie inaczej? - Te pytania nurtują wielu duchowych poszukiwaczy. Wbrew pozorom jest to trudne i bardzo filozoficzne pytanie. Jest to pytanie o sens istnienia. Po co istniejemy? Umysł zawsze szukał na to odpowiedzi. Odkąd zaczął myśleć logicznie i liniowo zawsze doszukiwał się sensu swego istnienia. Jednak to pytanie jest zadane z poziomu umysłu i nie da się na nie dobrze odpowiedzieć na tym poziomie. Aby znać całkowicie odpowiedź trzeba "wyjść poza myślenie", wejść w czyste doświadczenie, wtenczas wszelkie odpowiedzi mentalne nie będą potrzebne. Póki co, pozostaje nam umysł.
Doświadczenie - odpowiedź na wszystko.
Bóg tworzy się, by doświadczać samego siebie. To wydaje się najbardziej trafna odpowiedź. Warto zwrócić uwagę na czas teraźniejszy. Bóg tworzy się w teraźniejszości, jest to nieustanny proces stwarzania. Wiele ludzi myśli, że Bóg gdzieś, kiedyś coś zapoczątkował (stworzył świat) i teraz sobie ogląda lub w ogóle poszedł. Faktem jest, że rzeczywistość jest nieustannie stwarzana. Boskość trwa w chwili teraźniejszej, nie ma przyszłości i nie ma przeszłości. Te dwa czasy zostały wymyślone przez umysł i istnieją tylko w wyobraźni. Boskość jest teraz.
Czym jest ta boskość? Jest wszystkim, co istnieje w chwili teraźniejszej. Jest energią, z której formuje się wszystko. Każda cząsteczka materialna jest energią. Ta energia jest wieczna, posiada nieskończony potencjał i jest wszechobecna. We wszechświecie trwa nieustanny ruch energii, która przyjmuje najróżniejsze formy (formy materii, ciał stałych, ciekłych gazowych, grawitacji, pól magnetycznych, myśli umysłu, uczuć... wszystko jest energią). Cała energia jest wprawiana w ruch według określonych wzorów w niewyobrażalną precyzją. Dla mnie jest to wzór stworzenia, pierwotny magnetyzm, wzór miłości. Wszystko jest stworzone na jego podstawie. Bóg jest miłością. My jesteśmy właśnie Tym. Nie ma oddzielenia. Nasze ciała są nieustannie tworzone przez boski proces istnienia. Są nieustannie utrzymywane przy życiu, jak wszelkie stworzenie wokoło. Jest to ruch energii, boski proces miłości. :)
Po co to wszystko? Wszechświat jest tworzony by doświadczać siebie. Wyłania się ze stanu "niebytu", aby być. To realny cud. Pierwotna wola istnienia trwa w tej chwili nieustannie i powołuje wszystko do życia. Cały wszechświat „chce” istnieć i doświadczać samego siebie. Ty również, ponieważ jesteś tego częścią. Jest to proces miłości. Nie ma większej radości niż istnienie i doświadczenie. Ta radość jest naturalnym stanem każdej istoty istniejącej. Każde doświadczenie jest niesamowitym cudem, fenomenem energetycznym. Kiedy energie nakładają się na siebie, doświadczają siebie. Wszechświat jest pełen zdarzeń energetycznych. Od wpływania na siebie planet, do kontaktów międzyludzkich. Wszystko to jest cudem doświadczania siebie. Z tego poziomu spoglądania na sprawę, nie ma różnicy co powie umysł. Nie jest ważne, co wymyśli sobie człowiek, czy zna sens życia czy nie. Wszystko i tak jest boskim ruchem energii stworzonym na podstawie wzoru miłości.
Cykle istnienia
Pierwotny wzór miłości, na którym działa wszechświat, powoduje uporządkowane działania i ruchy energii. Wszystko wibruje własnymi cyklami, większymi lub mniejszymi. Największym i najbardziej podstawowym cyklem jest cykl tworzenia i cofania się całego istnienia. Wszechświat zaczyna istnieć, rozwijać się, poczym cofać do stanu niebytu. Jest to cykl stworzenia zapoczątkowany wolą istnienia. Można to utożsamiać z wolą boskości, wolą miłości. W tym zawierają się wszystkie inne cykle, jak tworzenie galaktyk, pojedynczych gwiazd, ruchy układów planetarnych. Wszystko jest pulsowaniem, cyklicznością wibracji energii. Również na ziemi jest cykl życia - narodziny, wzrost, spadek, śmierć. Cykle poszczególnych doświadczeń życia. Cykl oddechu czy bicia serca. Są to pomniejsze i bardzo szybkie cykle - w porównaniu do globalnych. Wszystkie one nakładają się na siebie tworząc różne kombinacje istnienia.
Cała cykliczność i pulsacja ma na celu doświadczenie istnienia ze wszystkich stron. Wszechświat pragnie doświadczać siebie i wszystkich swoich możliwości. To jest możliwe poprzez nakładanie się na siebie cykli (wibracji). Istnieje jedna wielka pulsacja wszechświata, w której zawarte są wszystkie mniejsze. Każda energia ma swoją wibrację i własną pulsację. Tak jak atomy w każdej rzeczy wibrują bardzo szybko tworząc mikro-cykle, tak w coraz większej skali cykle są wydłużane. Jest to podstawowa właściwość wszechświata, która pozwala doświadczyć każdej kombinacji istnienia. Wibracje nakładają się na siebie powodując doświadczanie najróżniejszych możliwości. To właśnie się dzieje. Boskość doświadcza siebie, wszystkich swoich aspektów. Twoje ciało jest również częścią tego doświadczenia. Ty jesteś boskością doświadczającą niepowtarzalnego układu wibracji (Twój świat). Jesteś dokładnie na miejscu.
Warto zauważyć różnorodność istnienia. Każda istota doświadcza wszechświata na swój własny i niepowtarzalny sposób. Jest tu tyle różnych energii, tyle niesamowitych kombinacji istnienia. Jest pole nieskończonych możliwości doświadczenia. Dzięki tej różnorodności, wszechświat poznaje wszelkie swoje aspekty. Uczestniczy w nieustannym i cudownym tańcu istnienia. Doświadcza siebie, ponieważ to przynosi niewyobrażalną (dla umysłu) radość. Radość istnienia. Istota ludzka również może to poczuć, jednak do tego trzeba przekroczyć umysł i jego ocenę. Umysł zawsze powie, ze Teraźniejsza chwila jest niedoskonała, bo czegoś jej brakuje. To tylko ocena umysłu, która sprawia, że człowiek ciągle cierpi.
Dualność umysłu.
Wielu ludzi myśli, że jak Bóg mógł stworzyć tyle cierpienia. Przecież powinien dawać samą radość, skoro jest taki doskonały. Kwestia w tym, że wzór istnienia wszechświata jest doskonały. Wszystko jest stworzone z niewyobrażalną dokładnością i porusza się kierowane niewyobrażalną inteligencją (przewyższającą intelekt). Inteligencja ta jest bezpośrednia i jasna. Jest to inteligencja działania, która stwarza cały wszechświat TU i TERAZ. Boskość jest doskonała sama w sobie. Cały problem leży w umyśle, który myśli, że doskonały nie jest. Umysł sam wymyślił, że ból jest zły, a radość dobra. We wszechświecie nie ma rozdzielenia na dobro i zło. Wszystko jest boskim doświadczeniem, ruchem energii (światła). Każdy ruch energii, każde doświadczenie sprawie radość z istnienia. Jak wspomniałem jest to naturalna i pierwotna radość dla każdej istoty, tylko w większości nieuświadamiana. Na tym etapie ludzie tkwią na poziomie utożsamiania się z umysłem. Nie widzą nic poza umysłem. Jak umysł powie, że to jest dobre - to jest dobre. Jak powie, że coś jest złe - to jest złe. Dzięki temu ludzie tworzą świat ocen i wyobrażeń, a potem na jego podstawie zaczynają cierpieć (kiedy doświadczają tego, co nazwali jako złe). Cierpią na własne życzenie i z własnego wyboru, ponieważ sami ustanowili dobro i zło.
Ponad umysłem nie ma dobra i zła. Istnieje doświadczenie procesu miłości. Uświadamiając sobie to, istota ludzka wychodzi świadomością ponad dualizm i wymysły umysłu. Wchodzi w przestrzeń doświadczenia boskości. Wtenczas każde zdarzenie jest traktowane jako cud istnienia. Każde doświadczenie jest doskonałe i piękne. Tak jak cudem jest doświadczenie radości, tak cudem jest doświadczenie smutku. To piękne uczucia. Człowiek nie jest świadomy jak wielki dar posiada, mogąc doświadczać tych energii. Człowiek nie jest świadomy, w jakiej sytuacji się znalazł. Może doświadczać materii (ma ciało materialne), może doświadczać uczuć i jeszcze wyższych energii - myśli. To wszystko sprawia, że istota ludzka jest bardzo "zaawansowaną" istotą, mogącą doświadczać szerokiego pola energii istnienia. To jest cud życia.
Większość ludzi tkwi na poziomie umysłu. Wyobrażają sobie świat "dobra i zła", gdzie jakiś Bóg z zewnątrz dyktuje warunki. Nie są świadomi, że sami są przejawem boskości. Sami uczestniczą w tym ruchu energii, są jego częścią. Ludzie są Bogami. Nie ma tu nic do ukrycia. Dlaczego więc szukać Boskości poza sobą, skoro samemu się jest tego częścią? Taki układ istnienia jest naturalny. To jest naturalna droga ewolucji. Na tą chwilę energie przybrały taki, nie inny układ - istota ludzka doświadcza zagubienia umysłowego. Nie widzi nic poza światem stworzonym przez własny umysł. Jest to taki etap ewolucji (uporządkowanego ruchu energii), w którym człowiek sam tworzy wyobrażenia o świecie. A żeby doświadczyć wszystkiego, musi też stworzyć sobie własne "dobro i zło". Ten etap ma się ku końcowi. Ludzie zaczynają dostrzegać, że ponad umysłem jest moment czystego doświadczenia. Zaczynają widzieć doskonałość we wszystkim. Świadomość budzi się ze snu mentalnego. Umysł przestaje sprawować władzę, kończy się jego dominacja. Przychodzi czas bezpośredniego doświadczenia miłości.
Oświecenie
W kręgach duchowych wiele jest mowy o oświeceniu, zjednoczeniu z Bogiem, czy osiągnięciu pierwotnego szczęścia. Wiele narosło wokoło mitów.
Oświecenie jest proste. Jest to najbardziej naturalna rzecz dla każdej istoty. Każde stworzenie jest z natury oświecone. Już Tu i Teraz. Wszystko, co oddziela człowieka od tego stanu jest to umysł, a dokładniej myśl, że nie jestem oświecony. Umysł myśli, że oświecenie jest czymś trudnym, dalekim, niemożliwym. Umysł często tworzy różne wyobrażenia co do momentu oświecenia. Wyobraża sobie oświecenie jako posiadanie nadludzkich mocy, jako posiadanie nieskończonej świadomości. Oczywiście to też jest możliwe, jednak w swoim czasie. Aktualna chwila jest taka, a nie inna. Aktualne oświecenie wygląda tak, a nie inaczej. Nie trzeba dążyć do czego innego. Ruch energii boskości sam do tego dąży. Wystarczy zaufać boskości. Innymi słowy rozgościć się w chwili teraźniejszej. Poczuć jej piękno i doświadczać. Nic więcej nie można zrobić - aż tyle można zrobić. Wtedy przychodzi spełnienie. Wszystko co potrzebne, jest już tu i teraz. Przecież istniejemy, doświadczamy boskości bezpośrednio. Co więcej można zrobić? Totalna akceptacja tego jest tożsama z momentem oświecenia. Taka akceptacja jest możliwa tylko po uprzednim uświadomieniu sobie natury wszechświata. Tkwiąc na poziomie umysłu będzie istnieć ciągłe niespełnienie i uwikłanie w warunki myśli. Ponad tym jest doświadczenie boskości. Już teraz wszystko w tym uczestniczy. Warto zacząć robić to świadomie.
Za inspirację dziękuję Annie. :)
| Komentarze: | | | 26-03-2008 7:29, Elwira napisała: | | ten artykuł uświadomił mi,że ten stan swiadomości serca jest moim udziałem | | 27-09-2008 14:14, DawidS napisał: | Niesamowita strona.
Wszystko co potrzebne zawarliście w kilku zdaniach. | | 25-01-2009 14:19, Ana napisała: | | Niestety zdażają się, rzeczy, które umysł nie może nazwać inaczej, niż "złe", np.nieoczekiwana śmierc bliskiej osoby. Jej dobrą stroną jest napewno "przebudzenie"...ale jak to się ma do: "każde zdarzenie jest traktowane jako cud istnienia"... | | 22-02-2009 21:14, JA napisał: | | do mnie trafia tylko akapit o oświeceniu, akceptowanie tego co jest tu i teraz jest cholernie trudne, ale żeby to nazwać oświeceniem nie pomyślałam | | 12-04-2009 16:51, robal napisał: | | witam was doskonale wiem co pisze anandana sam doznalem zjednoczenia z terazniejszoscia jest to tak wspaniale ze nie licza sie dobra materialne to zaczym wciaz gonimy bo tak naprawde nie po to tu jestesmy jestesmy jednoscia z wszechswiatem poprostu jestesmy MILOSCIA to takie proste tylko trzeba sie otwozyc | | 26-05-2009 13:58, Mike napisał: | | Cieszę się że tobie się to udało. Może i mnie się kiedyś uda. Lecz życie w świecie który nas otacza ma jedną wadę. Aby żyć trzeba jedną trzecią swojego życia podążać za pieniędzmi, które niestety w cywilizowanym świecie są niezbędne do życia. A jeśli mamy ich w pewnym momencie zbyt mało, pojawiają się inne cuda teraźniejszości. Sprawy sądowe, komornicy, groźba osadzenia w więzieniu. Pragnę, by ktoś wskazał mi, jak mam się tym cieszyć. Jak mam się cieszyć chwilą w której moje dziecko jest głodne a ja nie mam na mleko bo komornik zabrał mi wszystko. A najśmieszniejsze jest to, że tylko 20% tych długów powstało z moim udziałem. Reszta to zasługa ludzi którzy mnie otaczali i poprostu okradali. Ktoś wie jak się tym cieszyć? | | 17-06-2009 19:39, Kowal napisał: | | Popieram cię Mike. Niby jak mamy się cieszyć tym, co nie sprawia nam radości? | | 18-12-2009 14:54, discus9 napisał: | Witam.Każde doświadczanie życia i tego co nas spotyka w nim,jest generowaqne przez nas samych!Dostajemy to na czym skupia sie nasz umysł,jeżeli skupimy się na braku pieniędzy,bedziemy mieli ich brak,na chorobie,będziemy chorować,itp.
Umysł dąży do realizacji naszych myśli i pragnień,kontrola i wyciszenie umysłu,daje możliwość kontroli tego co spotyka nas tutaj i teraz! | | 20-12-2009 12:14, .......................... napisał: | Zawsze myślałem, że jestem świadom rzeczywistości, która mnie otacza i za każdym razem po jakimś czasie dochodziłem do wniosku, że jest inaczej, że wszystko w co wierzyłem było tym w co wierzyć chciałem. Myślę, że wszyscy szukamy siebie i sensu ale najciemniej jest oczywiście pod latarnią gdyż to wszystko jest w nas tylko trudno to odnaleźć i w pełni się z tym pogodzić. Tak naprawdę z czasem każdy z nas odnajduje-wmawia sobie ten sens i za nim podąża i tak samo dla każdego w jego indywidualnym mniemaniu jest on słuszny i jedyny. Tworzymy sobie wizję świata, w której nasz cel jest naszą rolą i staje się naszą wiarą, a każdy z nas dostanie to w co wierzy-autosugestia, jeżeli mocno w coś wierzysz to tak właśnie będzie. Nasza świadomość jest wieczna i jest w stanie wytworzyć każdy podwszechświat jaki przyjmie za "słuszny". Ideologia, wiara, filozofia, czy jak inaczej by to nazwać, prezentowana na tej stronie, jest najbardziej wartościową i słuszną z jaką się do tej pory spotkałem. Z jednym ale. Trzeba w nią wierzyć. Nie wystarczy jej rozumieć czy być świadomym jej słuszności i zalet. Trzeba mieć stuprocentowe przekonanie, że tak właśnie jest. Gratuluję i zazdroszczę ludziom, którzy takowe mają. Ja ciągle szukam tego w sobie. Myślę, że dojrzewam do wiary i samoświadomości, którą niektórzy przyjmują od innych(i nie ma w tym nic złego jeżeli dla nich jest to dobre). Ja czuję, że muszę sam to odnaleźć i dziś po wielu latach kiedy czułem się zagubiony odnajduję w sobie spokój i przekonanie, że jestem w stanie to zrobić i że w końcu to do mnie przyjdzie. Dziękuję za inspirację.
Każda pozytywna ideologia jest słuszna jeżeli szerokim łukiem mija fanatyzm | | 9-01-2010 2:33, Ela napisała: | Discus9 zgadzam się z tobą w 100% na początku nie jest to takie proste ale z czasem praktyka czyni mistrza.
Pozdrawiam wszystkich i życzę szczęścia w Nowym Roku. | | 1-02-2010 21:55, Anonim napisał: | | Po wyciągnięciu wniosków z tego artykułu, ogarnął mnie jakiś dziwny spokój mimo, że jeszcze kilka minut wcześniej czułem cierpienie. | | 16-01-2011 0:10, Paweł napisał: | | Piękne i zgadzam się z tym, ale co z kwestią zła? Działania hitlera, albo kogoś kto nienawidzi albo bydlaka gwałcącego dziecko...? To chyba nie jest doświadczanie się Boga.... Jak autor to wytłumaczy? | | 6-03-2011 21:41, Basia napisała: | | Drogi Kolego Pawle, szukasz odpowiedzi, ktòra ma zmiescic sie w kwadraturze czaszki, nawet, gdybys ja uslyszal nic by nie wniosla do twojego zycia.Droga duchowego rozwoju to nie kwestia wiedzy. Pomysl, ze zròdlem cierpienia ludzkiego jest ..pragnienie. Kolezanka z trzeciego postu Ana nie rozumie, co to znaczy, ze kazda chwila jest cudem istnienia. Owszem jest , ale dla ludzi dalece wyzutych z siebie, bo "ego" jest w rzeczywistosci iluzja, ci ludzie doswiadczyli istnienia jako niepojetego daru pomimo cierpienia, swiadomosc, ze na nic nie zasluguja,sprawia , ze wszystko jest ..cudem istnienia, niepojetym darem.do tych doswiadczen potrzeba ogromnej wewnetrznej integracji.I do pewnych doswiadczen jestesmy zaproszeni..nie mozna ich wywolac zadnymi technikami ani modlitwy ani medytacji.Kolego Pawle, spròbuj dotrzec do ksiazki TWIERDZA Antoine-de saint Exupery, on tam ciekawie mòwi o roli naszych nieprzyjaciòl, to wlasnie oni pomagaja nam stawac sie soba, bo stawiaja nam opòr, w ewangelii czytasz, zeby dobro czynic, w ten sposòb gromadzimy wegle rozzarzone na glowe nieprzyjaciela, pomysl, ze ogien ma moc przemiany materii, wrzuc cos do ognia, zmieni sie jego natura. Nie potrafie odpowiedziec na twoje pytanie, dlaczego ..zlo, ale ja je raktuje jako wyzwanie dla mojego czlowieczenstwa w danej chwili, nie rozdzieraj szat, ze jest tyle zla, po co i na co, postaraj sie dac odpowiedz swiadoma na to zlo, ktòre Ciebie dotyka, bedziesz wzrastal i to sie liczy, pozdrawiam.basiavb@gmail.com | | 31-03-2011 8:40, Paweł napisał: | Ta koncepcja świata, która jest tutaj proponowana również zakłada istnienie zła. Jako niedoskonałość umysłu. Tu rodzi się pytanie skąd się wzięło zło? Jak powstało w tej doskonałości? Skoro wszystko jest doświadczaniem się Boga, to zło jest jego wątpliwościami? Doskonale rozumiem po co jest zło, by móc dzięki niemu wzrastać, doskonalić się i pełniej, bardziej świadomie doświadczać dobro.
Basiu, piszesz że źródłem cierpienia jest pragnienie. Tak, ale gdyby nie pragnienie nie było by rozwoju(w pojęciu ludzkim), wynalazków itd....ba..nas by nie było-przecież wzieliśmy się poniekąd z pragnienia rodziców. Czyli pragnienie może być twórcze albo destrukcyjne.
Wracając do tematu, wszystko tak słodko opisane tutaj- że wystarczy się wyzwolić z ocen umysłu napewno jest prawdą, ale myślę że musielibyśmy wszyscy zbiorowo to zrobić żeby funkcjować w tym świecie. Człowiek już tak się zagalopował używając "umysłu", że rodząc się teraz(w tych czasach) nie da się przeżyć nie używając tego ziemskiego systemu wartości(np. zdobywanie jedzenia..) Sam też mam różne odloty, kiedy czuje że uwalniam się ze schematów, jestem ponad to i jest cudownie, ale chcąc egzystować na tej planecie trzeba "zejść na ziemię" i wciągnąć się do kieratu. Pozostaje mieć nadzieje na bratnie dusze, które podobnie czują .."znów kwiatek do lufki wepchnie mi ktoś" (Rysiek Riedel miał też piękną piosenkę nawiązującą trochę do boskości - jeśli spojrzeć na nią pod tym kątem - "Do kołyski") Pozdrawiam | | 5-08-2011 16:05, xxx napisał: | | boskość to doświadczenie zarówno smutku, jak i radości...czlowiek sie męczy bo chce doświadczać tylko radości. A ten stan jest możliwy tylko wtedy kiedy uświadomimy sobie radość istnienia z każdego wlasnego doświadczenia. Oceny umysłu ( sibie, albo innych )prowadzą do cierpienia. Akceptacja, że kazde istnienie doświadczać czego swojego tez chce. Ego chce być ważne i zaradne. Ego chce mieć. Może dzialać, aby zyc tak jak chce, nie krzywdząc innych. A przecież kazde istnienie doświadcza, co doświadcza. Za nikogo nie możemy sie się najeść, możemy podac komuś jedzenie , ale nie zjemy za niego. Tak wiec czy warto sie ,,smucić,, że ktoś też czegoś doświadcza ? Nikt nie pozna swojej boskości jeżeli zabronimy mu doświadczać, albo go wyręczać czy robic coś za niego. Oczywiscie, że jak mamy dzieci to my dorosli jesteśmy odpwoiedzialni , aby ich wychowac. |
|