Menu:
Wstęp
Spis artykułów
Tapety
Forum
Katalog
Kategorie artykułów:
Medytacje i modlitwy
Świadomość
Inspiracje
Podstawy Rozwoju
HUNA
Iluzja ego
Sylwetki Mistrzów
Książki:
Moment boskości
Wniknięcie w jaźń
Pierwsze Kroki ku Miłości
Gazetka internetowa:
Projekt Przebudzenie
3/2007 - pobierz (2,60 MB)
więcej o...
Strony partnerskie:
Ezoteryka
Artykuły

Cywilizacja cz.2 - Jak w niej żyć?

Moim zdaniem, na zasadach ustanowionych przez naszą aktualną cywilizację nie można stworzyć społeczności oświeconej. Gdyby nagle podmienić wszystkich ludzi na oświeconych, prawie cały system cywilizacji upadłby w mgnieniu oka. Ludzie z dnia na dzień stworzyliby zupełnie inną rzeczywistość. Społeczność wolną od lęku, rywalizacji i zazdrości. Za to pełną miłości, akceptacji i totalnej świadomości. Po prostu aktualne prawa tej cywilizacji zostałby by zupełnie naturalnie opuszczone. Wszystko stałoby się bardzo płynnie. Nie trzeba by ustanawiać nowych praw, nie było by żadnych praw. Wszyscy kierowaliby się miłością i świadomością. Wszystko wyglądałoby inaczej. Jednak podmienienie wszystkich ludzi jest w sumie niemożliwe, więc po do się tym zajmować. ;)

Można się oświecić w naszej cywilizacji. Jednak nie uczestnicząc w niej tak jak nakazuje kanon. W mieście raczej nie spotka się oświeconego. Po co oświecony miałby przychodzić do zanieczyszczonego miasta? Oświecony prędzej wybierze Himalaje. Chodzi o to, że oświecenie to totalna czystość umysłu i ciała. Nie sądzę, by można było mieć czyste ciało opychając się codziennie hamburgerami i genetycznie modyfikowanymi owocami. Wygląda na to, że większość wytworów naszej cywilizacji nie sprzyja oświeceniu. To jest raczej oczywiste, gdy uświadomimy sobie, że większość wytworów cywilizacyjnych jest przeciwko naturze.

Wielu ludzi czuje dużą niechęć do tego świata. Niechęć do tego całego systemu zdobywania szczęścia. Czują odrazę i bezsilność w obliczu trudów, jakie muszą pokonać, by osiągnąć szczęście. Każdy przecież chce jak najwięcej, jak najmniejszym kosztem. Każdy wie też, że bez „pracy nie ma kołaczy”. To już sugeruje, że będzie ciężka przeprawa w tym świecie. I daleka jest droga do szczęścia. Budzi to u wielu osób wewnętrzny bunt przed tą rzeczywistością. Taki człowiek przychodzi do mistrza duchowego, a ten go uczy miłości do tego świata. I tu pomieszanie - jak można kochać coś, co sprawia opór. To często niezrozumiała kwestia u ludzi rozwijających się duchowo. Gdzieś w głębi czują, że ten świat jest przeciwko nim i nie wiedzą jak go pokochać. Pojawia się problem. Chcę kochać, a nie mogę. Nie w tym punkt.

Po pierwsze Miłości nie można zmusić by płynęła. Miłość płynie sama i to tylko wtedy, gdy są wysokie wibracje. Dlatego próba wymuszenia kochania wytworzy jedynie niesmak i pomieszanie.

Po drugie istota ludzka raczej nie ma tendencji do kochania ograniczeń, cierpienia i bólu. Miłość ma o wiele wyższe wibracje niż wszelkie cierpienie. Jeśli świat kojarzy się dla człowieka z cierpieniem, raczej małe szanse, że go pokocha. Nie chodzi o sam świat. Chodzi o system cywilizacji. To przed nim ludzie mają największe opory. Mylą czystą rzeczywistość, z systemem cywilizacji, który staje się ostateczną rzeczywistością. Dlatego myślą, że cywilizacja to świat i tak powinno być. Dlatego mówią, że Bóg stworzył ten świat przepełniony cierpieniem. Tu wychodzi rozbieżność pojęć. Bóg nie stworzył cywilizacji. Bóg utrzymuje tą rzeczywistość w stanie przejawiania się, w stanie istnienia. A to jak się w niej przejawiamy wybieramy my sami. To człowiek, nie Bóg namieszał w tej rzeczywistości. Czysta rzeczywistość Boga, natura, nie przynosi bólu i cierpienia, ponieważ jest doskonale zgodna z Bogiem. Świat tak naprawdę jest cudowny i doskonały. Kwestia w tym, że człowiek sam go zmienił na miejsce nieprzyjazne dla niego samego. Nie dziwię się, że trudno pokochać świat dla ludzi, którzy nie są świadomi rzeczywistości i widzą tylko cywilizacje.

Często ludziom medytującym trudno przychodzi życie w tej społeczności ludzi nieświadomych i zatraconych w biegu cywilizacji. Ludzie wrażliwi czują opór przed tą cywilizacją i nazywają go niechęcią do świata. To właśnie zdarza się często rozwijającym się duchowo. Nie mogą pokochać świata, tylko dlatego, że utożsamiają wyobrażenia umysłu (narzucone przez cywilizację) ze światem, rzeczywistością. Tak naprawdę cały system cywilizacyjny nie ma nic wspólnego jakościowo z czystą rzeczywistością. Cała cywilizacja jest wymysłem nieczyszczonego umysłu, dlatego budzi niechęć. Rzeczywistość jest tak naprawdę czysta, ona dopiero budzi miłość. Świat nie jest taki, jakim nam go określili inni. Świat jest nieokreślony, rzeczywistość jest nieokreślona i totalnie naturalna.

Kiedy cywilizacja nakazuje ograniczanie, stres i walkę - czysta rzeczywistość nic takiego nie nakazuje. Czysta rzeczywistość nie nakazuje nic. Jest czysta. Dlatego jest bardzo zgodna z prawdziwą naturą człowieka - wolnością. Kontakt z czystą rzeczywistością przynosi radość, harmonię, naturalność i spokój. To właśnie wtedy płynie miłość. Ona płynie sama, jednak nie do mentalnego tworu, jakim jest cywilizacja, ale do rzeczywistości.

Cała tajemnica „dopasowania” się do tego świata jest prosta. Wystarczy dostrajać się do wibracji czystej rzeczywistości, a nie do wibracji cywilizacji. Wystarczy dostrajać się do naturalności wszechświata, do boskich wibracji. Trwając w najwyższych wibracjach świadomości i „TU i TERAZ”, człowiek nie dostraja się do mentalnych ograniczeń i leków niesionych przez cywilizację. Jest to bardzo proste, a mimo to nieosiągalne dla większości ludzi - wymaga trochę medytacji i świadomości.

W stanie świadomości reakcje człowieka nie są wyuczone, nie są reakcjami społeczności. Kiedy człowiek jest Tu i Teraz, jest świadomy boskiej rzeczywistości. Nie działa na zasadzie reakcji wyuczonej przez cywilizacje. Działa na zasadzie akcji (lub zaniechania akcji). Każde działanie jest żywe, nie jest mechaniczne. Każde działanie jest pełne świadomości i miłości. Człowiek kieruje się miłością, a nie programami cywilizacyjnymi. Pozostaje uważny i dostrojony do wysokich wibracji, żyjąc w systemie mentalnym cywilizacji. Przejawia się z innymi w tej materii, jednak nie jest do nich dostrojony - jest ponad cywilizacyjnym pomieszaniem.

Kiedy wszyscy wokoło, podążając za wymysłami społeczeństwa, zaczynają szaleć z powodu ptasiej grypy, czy bezrobocia, można zachować wewnętrzną stabilność. Nie trzeba dostrajać się do tych lęków. Nie trzeba za nimi podążać. Warto zachować świadomość i robić to, co w danej chwili jest najlepsze, a nie to co każe społeczność. Utrzymując czysty stan umysłu człowiek jest zupełnie wolny, a co za tym idzie nieprzewidywalny. Jest czysty i dostrojony do najwyższych wibracji. Nie dostraja się do innych, goniących za pieniędzmi, używkami, mocnymi emocjami. Po prostu jest niezależny i robi to, co zgodne z boską rzeczywistością. Warto wyrobić w sobie niezależność totalną, aby w całości nie podlegać mentalnie systemowi społecznemu.

Warto być człowiekiem z pełną naturalnością, a nie człowiekiem zaprogramowanym przez cywizilizację. Warto robić to, co jest naturalne, a nie to, co nakazuje cywilizacja. Warto robić to, co pochodzi z głębi serca, z poziomu boskiego, a nie to co pochodzi z programów cywilizacji. To ogromna różnica. Wielu ludzi myśli, że osiągnie szczęście idąc za cywilizacją i żyjąc zgodnie z nią. Takie życie powoduje napięcia. Droga do szczęścia prowadzi przez boską naturalność. Dlatego warto być naturalnym. Wielu ludzi boi się być naturalnymi, ponieważ wtedy będą robić rzeczy niezgodne z cywilizacyjnymi ograniczeniami. Tym sposobem zostaną wykluczeni ze społeczeństwa, pozamykani w więzieniach itp. Jeśli mają takie intencje, to tak się stanie. Jeśli są naprawdę dostrojeni do wysokich wibracji, to nic takiego nie ma prawa zaistnieć. Kiedy człowiek jest dostrojony do czystej rzeczywistości, jest świadomy co robi. Nie wpakuje się w żadne niskie wibracje walki z tą rzeczywistością, nie wpakuje się do więzienia. Przecież życie ponad mentalnymi ograniczeniami nie oznacza od razu biegania nago po ulicy manifestując na siłę swą boską wolność. Warto wiedzieć, co jest działaniem wynikającym z buntu przeciw cywilizacji, a co jest działaniem dostrojonym do boskiej rzeczywistości. To jest ogromna różnica.

Nie chodzi mi o zupełną ucieczkę do lasu (choć to też jest możliwe, o ile okaże się w danej chwili najlepsze). Chodzi mi o nieutożsamianie się z wymysłami cywilizacji. Kiedy stracisz pracę, cywilizacja mówi, że przegrałeś. Umysł mówi, że jesteś stracony. Natomiast boski poziom rzeczywistości nie mówi nic - nadal żyjesz, nadal istniejesz. Nadal oddychasz. Nadal możesz kochać. Cóż więc takiego się stało? To jest prawdziwa stabilność wewnętrzna, niezależna od uwarunkowań cywilizacyjnych.

Dlatego można robić, co się robi, tylko stan umysłu będzie już dostrojony do czystej rzeczywistość „Tu i Teraz”. Jeśli stwierdzimy świadomie, że to co robimy nie odpowiada nam, zróbmy co innego. Bez żadnej walki, bez napięć i lęków. Nie jesteśmy już dostrojeni do cywilizacji, dlatego działanie jest czyste i boskie.:)

Warto także uświadomić sobie wszystkie napięcia w ciele. Wydaje się, że samo uniezależnienie od wyobrażeń cywilizacyjnych nie przyniesie szczęścia. Potrzeba jeszcze oczyścić ciało. Tu także przychodzi z pomocą świadomość. Wszelkie blokady w ciele mają swoje źródła z dawnych zdarzeń. Każde zdarzenie niesie jakiś potencjał energii. Kiedy jest ona duża, może pozostawić trwałe zmiany w ciele. Może się zablokować i zapychać ciało. Warto się od tego uwolnić.

Najłatwiej uświadomić sobie, jakie zdarzenie spowodowało daną blokadę. Podczas takiego uświadomienia sytuacja jest widoczna szerzej. Wokoło przypomnianego zdarzenia jest więcej przestrzeni. Energia zaczyna płynąć inaczej. Im bardziej człowiek uświadomi sobie blokadę i zdarzenie, które ją spowodowało, tym większe nastąpi uwolnienie. Energia zacznie znów przepływać swobodnie. Wibracje się podniosą.:)

Większość napięć w ciele jest spowodowana obciążeniami cywilizacyjnymi. To ta cywilizacja nas wszystkiego nauczyła. Nosimy w ciele potencjał zablokowanych energii, które nagromadziły się przez wieki. Wszystko to jest w naszych ciałach. Cały ból, całe napięcie sprawia, że często nie żyje się łatwo i wygodnie, tylko żyje się w cierpieniu. Warto uświadomić sobie, jakie zdarzenia spowodowały te blokady przynoszące ból.

Żyjemy aktualnie w takim, a nie innym okresie. Cały ten czas jest określony przez indyjskich mędrców jako Kali Juga - jest to wiek nieświadomości, hipokryzji i kłótni. Nie jest więc dziwem, że w tym okresie stworzyliśmy taką, a nie inną cywilizację. Cała ta cywilizacja jest zmaterializowaną nieświadomością i pomieszaniem. Jest wypadkową tego, co przyniósł umysł. A umysł (ego) jeszcze nic ciekawego nie przyniosło , chyba, że problemy. Umysłowi trudno jest ulepszyć naturę, dlatego wszelkie próby zbudowania cywilizacji doskonałej i nienaturalnej nie przyniosły efektu. Warto to sobie uświadomić, a zmiany przyjdą niedługo. Może ludzie uświadomią sobie, że droga do szczęścia idzie przez naturę, a nie przez sztuczną kreację umysłu. Wtedy cała cywilizacja nie będzie potrzebna, a ludzie będą szczęśliwi. Będzie to "cywilizacja" nowej generacji, stworzona na podstawie świadomości i miłości. Może nastanie raj na ziemi.:)



autor artykułu: AnandaNa


Komentarze: 
22-11-2007 14:29, aa napisała:
Uważam, że droga do spokoju ducha i zadowolenia z siebie i świata jest dłuuuuuuuuga, ale mamy na to całe życie. Ta myśl jest wielce krzepiąca ;)
24-12-2007 15:22, ewa napisała:
Piękny artykuł. Zaczynam rozumieć coraz więcej :)
15-03-2008 12:51, Demon napisał:
Co z adurne pytanie: "Jak w niej żyć?" Może to dziwne, ze słów demonicy, która większość życia spędziła w piekle, ale... Żyć trzeba tak, jakby to był ostatni Twój dzień, cieszyć się chwilą, drobiazgami, każdą nieprzyjemność brać jako lekcję dla siebie, żeby być coraz lepszą istotą, kochać innych(chociaż ja nie umiem kochać, z wyjątkiem pewnej jednej osoby :D ). To jest życie, nie potrzeba tu żadnej filozofii.
copyright © 2006 - 2007 RozwójDuchowy.net, mapa strony