Problemy dopasowania Gdyby nagle podmienić wszystkich ludzi na oświeconych, prawie cały system cywilizacji upadłby w mgnieniu oka. Ludzie z dnia na dzień stworzyliby zupełnie inną rzeczywistość. Społeczność wolną od lęku, rywalizacji i zazdrości. Za to pełną miłości, akceptacji i totalnej świadomości. Po prostu aktualne prawa tej cywilizacji zostałby by zupełnie naturalnie opuszczone. Wszystko stałoby się bardzo płynnie. Nie trzeba by ustanawiać nowych praw, nie było by żadnych praw. Wszyscy kierowaliby się miłością i świadomością. Cały organizm ludzkości zacząłby działać harmonijnie. Wszystko wyglądałoby inaczej. Jest to tylko spekulacja, jednak może wskazać pewną rozbieżność działania ludzkości. Można osiągnąć spełnienie w naszej cywilizacji. Jednak nie uczestnicząc w niej tak jak nakazuje kanon. Całkowite spełnienie, czy tez oświecenie, nie zawiera w sobie żadnych zanieczyszczeń i niepotrzebnych rzeczy. Chodzi o to, że oświecenie to totalna czystość umysłu i ciała. Nie sądzę, by można było mieć czyste ciało opychając się codziennie hamburgerami i genetycznie modyfikowanymi owocami. Wygląda na to, że większość wytworów naszej cywilizacji nie sprzyja czystości. To jest raczej oczywiste, gdy uświadomimy sobie, że większość wytworów cywilizacyjnych jest przeciwko naturze. Wielu ludzi czuje dużą niechęć do tego świata. Niechęć do tego całego systemu zdobywania szczęścia. Czują odrazę i bezsilność w obliczu trudów, jakie muszą pokonać, by osiągnąć szczęście. Każdy przecież chce jak najwięcej, jak najmniejszym kosztem. Każdy wie też, że bez "pracy nie ma kołaczy". To już sugeruje, że będzie ciężka przeprawa w tym świecie. I daleka jest droga do szczęścia. Budzi to u wielu osób wewnętrzny bunt przed tą rzeczywistością. Taki człowiek przychodzi do mistrza duchowego, a ten go uczy miłości do tego świata. I tu powstaje pomieszanie - jak można kochać coś, czego wewnętrznie się nienawidzi i czuje się opór? To często niezrozumiała kwestia u ludzi rozwijających się duchowo. Gdzieś w głębi czują, że ten świat jest przeciwko nim i nie wiedzą jak go pokochać. Pojawia się problem. Chcę kochać, a nie mogę. Nie w tym punkt. Po pierwsze Miłości nie można zmusić by płynęła. Miłość płynie sama i to tylko wtedy, gdy jest się wolnym od wszelkich ocen i warunków. Dlatego próba wymuszenia kochania wytworzy jedynie niesmak i pomieszanie. Szczególnie, ze nadal trwamy w ocenie aktualnej cywilizacji i widząc jej niekorzystność stawiamy jej opór. Po drugie istota ludzka raczej nie ma tendencji do kochania ograniczeń, cierpienia i bólu. Miłość ma o wiele wyższe wibracje niż wszelkie cierpienie. Jeśli świat kojarzy się dla człowieka z cierpieniem, raczej małe szanse, że go pokocha. Nie chodzi o sam świat. Chodzi o system cywilizacji. To przed nim ludzie mają największe opory. Mylą czystą rzeczywistość, z systemem cywilizacji, który staje się ostateczną rzeczywistością. Dlatego myślą, że cywilizacja to świat i tak powinno być. Dlatego mówią, że Bóg stworzył ten świat przepełniony cierpieniem. Tu wychodzi rozbieżność pojęć. Bóg nie stworzył cywilizacji - jako osoba tworząca rzecz. Boskość utrzymuje tą rzeczywistość w stanie przejawiania się, w stanie istnienia. A to jak się w niej przejawiamy wybieramy my sami. To człowiek, nie Bóg stworzył tak nieprzyjazną dla natury rzeczywistość. Czysta rzeczywistość boskości, natura, nie przynosi bólu i cierpienia, ponieważ jest doskonale zgodna z boskością. Świat tak naprawdę jest cudowny i doskonały. Kwestia w tym, że człowiek sam go zmienił na miejsce nieprzyjazne dla niego samego. W takim momencie trudno jest pałać miłością do cywilizacji. Często ludziom medytującym trudno przychodzi życie w tej społeczności ludzi nieświadomych i zatraconych w biegu cywilizacji. Ludzie wrażliwi czują opór przed tą cywilizacją i nazywają go niechęcią do świata. Nie potrafią odnaleźć się w tym systemie stworzonym przez ludzkość. Jest to całkiem normalne, szczególnie że system okazuje się nienaturalny. To właśnie zdarza się często rozwijającym się duchowo. Nie mogą pokochać świata, tylko dlatego, że utożsamiają wyobrażenia umysłu (narzucone przez cywilizację) ze światem, rzeczywistością. Tak naprawdę cały system cywilizacyjny nie ma nic wspólnego jakościowo z czystą rzeczywistością. Cała cywilizacja jest wymysłem nieczyszczonego umysłu, dlatego budzi niechęć. Rzeczywistość jest tak naprawdę czysta, ona dopiero budzi miłość. Spójrz na światło? czysty moment. Nie ma ograniczeń. Budzi miłość. Świat jest nieokreślony, rzeczywistość jest nieokreślona i totalnie naturalna. Kiedy cywilizacja nakazuje ograniczanie, stres i walkę - czysta rzeczywistość nic takiego nie nakazuje. Czysta rzeczywistość nie nakazuje nic. Jest czysta. Dlatego jest bardzo zgodna z prawdziwą naturą człowieka - wolnością. Kontakt z czystą rzeczywistością przynosi radość, harmonię, naturalność i spokój. To właśnie wtedy płynie miłość. Ona płynie sama, jednak nie do mentalnego tworu, jakim jest cywilizacja, ale do rzeczywistości. Czysta rzeczywistość jest tym, co jest poza określeniami mentalnymi, wyobrażeniami i ocenami umysłu. Ponad tym jest czyste piękno świata. Ruch miłości. Kiedy ludzkość uświadomi sobie istnienia czystej rzeczywistości ponad cywilizacją, jest szansa na odmianę. Jest możliwość, że stworzą oni społeczność całkiem czystą i pełną naturalnej miłości.
|