Szczęście w społeczeństwie. Założeniem większości działań człowieka, było osiągnięcie szczęścia. Prehistoryczni budowali coraz lepsze bronie, żeby lepiej polować. Szukali lepszych miejsc, by żyć wygodniej. Wszystko stawało się coraz lepsze i lepsze, coraz szybsze i kosztowniejsze. Każde działanie było powodowane pewną motywacją osiągnięcia szczęścia. Działało się w nadziei, że skutek przyniesie upragnione szczęście. Jednak za każdym razem okazywało się, że zdobycz obiecanego raju nie przyniosła, dlatego ludzie szukali coraz dalej. Tak rozwinął się handel, nauka i inne dziedziny życia. Większość działań ludzkości była motywowana osiągnięciem upragnionego szczęścia. Wszystko mogłoby się skończyć dobrze, gdyby było robione świadomie. Niestety nie było. Nieświadomość oplotła umysły i spowodowała zatracenie się w tym biegu rozwoju. To dobrze widać na przestrzeni ostatnich lat, kiedy to dążenie do szczęścia zasłania sam teraźniejszy moment szczęścia. Do czego to wszystko? Do czego zmierzamy? Do czego nam taka cywilizacja? Być może ludzie tego nie wiedzą (przynajmniej większość nie wie), jednak wszystkie działania są motywowane osiągnięciem szczęścia. Człowiek chce wreszcie znaleźć to, czego szuka, osiągnąć to, czego pragnie i być szczęśliwy. Chce oddalić od siebie wszelkie problemy i momenty cierpienia. Ego ciągle walczy o spełnienie. Każdy pragnie by mieć wreszcie spokój i osiągnąć harmonię. Jest to naturalne pragnienie. Ludzie pracują, pragną zapewnić sobie dom, pieniądze, wszelkie możliwe wygody. Wszystko po to, by być szczęśliwymi. Gdy to już mają, okazuje się, że coś nadal jest nie tak. Takie poszukiwanie może trwać wiele lat, a nawet pokoleń. Warto jednak zwrócić uwagę na to, że szczęścia nie ma w przedmiotach, nie ma w zdarzeniach, nie ma nawet w bliskich osobach. Są oczywiście radości, jednak one są bardzo ulotne i nietrwałe. Przychodzą i odchodzą. Zwykło się mówić nawet "chwile szczęścia". Faktycznie, są to chwile pojawiające się na tle przestrzeni. Pomiędzy chwilami radości pojawiają się chwile smutku. Reszta życia jest stracona na dążenie do szczęścia i obracanie się w szalonych wibracjach istnienia cywilizacji. Jest to pochłonięcie świadomości sprawami doczesnymi, bez próby dostrzeżenia czegoś więcej. Można i tak. Człowiek dąży do zaspokojenia swoich potrzeb. Psychologowie wydzielili szereg potrzeb człowieka. Począwszy od jedzenia, potrzeb fizjologicznych, poprzez potrzeby społeczne do doświadczeń duchowych. Jest cały wachlarz potrzeb człowieka, których spełnienie rzekomo przynosi szczęście. Więc psychologowie znają drogę do szczęścia, znają warunki szczęścia. Więc wszyscy powinni być szczęśliwi. Powinniśmy mieć oświeconą cywilizację, pełną miłości i radości. Może mamy? Przeprowadzając ankiety pewnie by wyszło, ze taką faktycznie mamy. Nie kwestionuję rzetelności ankietowanych. Jedno co się rzuca w oczy to fakt, że te wszystkie potrzeby da się zaspokoić bez udziału naszej wielkiej cywilizacji. Oczywiście te potrzeby, których nie wymyśliła sama cywilizacja. Do zaspokojenia wystarczy tylko trochę świadomości i czyste ciało. A co spowodowało nieświadomość i zanieczyszczone ciało? Cywilizacja, która rzekomo ma nas doprowadzić do szczęścia. Coś tu zostało zgubione. Nasz system społeczny jest ogólnie niezdrowy dla człowieka, ponieważ jest oparty w całości na ego. Cała cywilizacja wydaje się być przeciwko naturze, przeciwko samemu człowiekowi. Ego oddzielając się do wszystkiego stało się mechanizmem destrukcyjnym. Umysł zamiast tworzyć, bardziej jest używany do niszczenia. Większość ludzi tego nie dostrzega, ponieważ zagubienie i nieświadomość są totalne. Rzeczywistość jest tak uformowana, że możesz doświadczać wszystkiego, czego zechcesz. Jeśli chcesz doświadczać naturalności, wybierz naturalność. Jeśli chcesz doświadczać oporów i nieświadomości wybierz szaleńczy pęd cywilizacji. Nikt Cię do niczego nie zmusza. Warto jednak działać świadomie. Warto również wybrać swój punkt widzenia - punkt zjednoczenia. Jeśli chcesz działać tylko dla siebie i walczyć ze wszystkimi wokoło, przyjmij punkt zjednoczenia z ciałem. Będziesz wtedy sam ze swoim ciałem przeciwko wszelkiemu stworzeniu. Jeśli chcesz się rozpłynąć w miłości, przyjmij punkt zjednoczenia całej ludzkości. Tylko od Ciebie zależy co czujesz. Większość rzeczy wymyślonych przez naszą cywilizację ma niskie wibracje. Zaprzecza naturalności człowieka i całej przyrody. Nie jest naturalnie czysta. Jest stworzona przez zagubiony umysł. Dlatego nasza cywilizacja tworzy tak wiele chorób, śmierci i nieszczęścia.. Ludzie wymyślili już wystarczająco dużo rzeczy "ulepszających życie", które tylko życie niszczą. Można dać jako przykład telewizję. Ktoś powie, że TV jest potrzebny - dzięki temu wiemy, co się dzieje w świecie. Taka odpowiedź jest godna ucywilizowanego człowieka, który więcej wie o świecie, niż o sobie. Nie ma stwierdzenia, że telewizor jest zły. Nic nie jest złe. Wszystko w jakiś sposób działa. Twoją wolą jest jak z tego skorzystasz. Można użyć telewizji do wzrostu świadomości, można tez użyć do zastraszania i manipulowania ludzkością. Kwestią kluczową jest świadomość, a ta niema nic wspólnego wiedzą. Wiedza okazuje się nieprzydatna, jeśli jest brak świadomości i cierpienie. Wiedza również jest ważna na pewnym poziomie, jednak bez świadomości podstaw życia jest całkowicie bezużyteczna. Co innego twierdzi nasza cywilizacja. Uczy w szkołach co zrobił kot Behemot (nie mam nic do utworu Bułhakowa), czy jak obliczyć pole koła. W porządku, jeśli ta wiedza kogoś uszczęśliwi, to niech i tak będzie. Jednak mimo zdobytej wiedzy w ciele nadal będą blokady cywilizacyjne i cierpienie. Może nawet dojść nowa blokada spowodowana stresem w szkole. Warto mieć w świadomości podstawy życia, potem dopiero zająć się wiedzą poboczną, jeśli komuś jest potrzebna. Tworząc społeczeństwo szczęśliwe, warto zacząć od zmiany siebie. Gdy większość ludzi będzie świadoma swego istnienia na tej planecie, stanie się bardzo wrażliwa na wszelki przejaw życia. Osoba świadoma miłości nie jest w stanie zabijać, nie jest w stanie kraść, nie sprawia bólu, nie walczy. Taka osoba staje się źródłem pokoju i świadomości. Im więcej takich osób, tym całokształt cywilizacji ulega zmianie. To staje się całkiem naturalne. Zacznij więc zmianę od siebie, poczym wskazuj drogę innym. Swoim zachowaniem inspirujesz innych. Wprowadzając w swoje pole spokój, świadomość i lekkość Twoje otoczenie się do Ciebie dostraja. Rozpoczyna się łańcuchowa reakcja miłości, której jesteś źródłem. Każdy ma wpływ na zmianę obrazu ludzkości, jeśli chcesz, zacznij więc od siebie. W dalszej perspektywie bardzo ważna jest edukacja młodych ludzi. Jest to najważniejszy punkt w rozwoju cywilizacji. Wychowanie młodych ludzi kształtuje przyszły obraz tego świata. Nie warto tego lekceważyć. Jeśli przekażemy młodym nieodpowiednie wzorce działania, skierujemy tą cywilizację w stronę unicestwienia. Jest to naturalna zasada przyczyny i skutku. Tworząc przyczynę chaosu, otrzymamy chaos. Dlatego tak ważne jest zajęcie się odpowiednim wychowaniem dzieci. Żeby to jednak zrobić, warto samemu mieć odpowiednie wzorce. Tu przychodzi z pomocą świadomy rozwój. Mechanizm rozwoju cywilizacji działa łańcuchowo. Wzorce przekazywane są z pokolenia na pokolenie. Dzieci powtarzają błędy swoich rodziców, ponieważ przejmują ich światopogląd, sposób działania. Dzieci przejmują w większości wibracje rodziców. Jedynym momentem, w którym da się przerwać nieustanny łańcuch nieświadomości jest teraźniejszość. To właśnie Ty jesteś pokoleniem, które jest w stanie uwolnić się od nieświadomego podążania za niekorzystnymi programami. Oczywiście to nadal Twój wybór. Można działać tak, jak wszyscy przodkowie. Powtarzać ich nieświadome programy. Można tworzyć wojny, można tworzyć pole nienawiści wokoło siebie. Jeśli człowiek nie porzuci starych i niepotrzebnych wzorców działania, możemy skończyć na wojnie globalnej, po której mało co zostanie. Warto zadać sobie pytanie, czy to stworzy pole doświadczania szczęścia? Dla człowieka świadomego jasne staje się, że trwając w wibracji nienawiści nie osiągnie się szczęścia, nawet jeśli rzekomo się do szczęścia dąży. Aby przerwać łańcuch nieświadomości warto zacząć żyć świadomie. Wtenczas aktualne pokolenie ma szansę dać nowe wzorce swoim dzieciom. Jest możliwość wprowadzenia cywilizacji miłości. Wystarczy zająć się odpowiednio młodymi ludźmi. Najkorzystniejsza sytuacja jest wtedy, kiedy rodzic sam ma świadomość i harmonię z samym sobą. Wtenczas uczy dziecko korzystnego działania. Kolejnym etapem może być szkoła, w której zamiast uczyć rzeczy o niskich wibracjach (utworów o cierpieniu, nienawiści, czy innym pomieszaniu) można by uczyć medytacji i świadomego życia. Zamiast uczyć szczegółów, warto uczyć ogółu. Co daje wiedza o zaimkach nieosobowych czy funkcjach trygonometrycznych jeśli nie ma świadomości istnienia. Jeśli dziecko nie ma świadomości tego świata, nie ma świadomości procesu życia, to zagłębianie się w szczegóły wiedzy stworzonej przez umysł staje się pustą grą iluzji. Na dodatek te iluzje stają się tak ważne, że przysłaniają całokształt istnienia. Warto zacząć od podstaw. Od znajomości swego ciała, znajomości emocji, świadomości myśli. Zrozumienia zasad przyczyny i skutku. Zrozumienia jakości energii, którymi się człowiek otacza. Są to podstawowe rzeczy, które są tak banalnie proste, że można ich uczyć nawet w przedszkolu. Jeśli dziecko zauważy, że robiąc coś na złość czuje się źle, tworzy sobie i innym cierpienie - zaprzestanie tego. Tylko trzeba mu to najpierw pokazać. Jeśli rodzice tego nie zrobią, warto to wprowadzić w szkołach. Jeśli rodzice nie są w stanie przekazać dziecku świadomości, niech robią to wykwalifikowani nauczyciele. Religia jako przedmiot jest tu strażnikiem moralności. To jest w porządku. Tylko często jest tu mowa o rzeczach na tyle abstrakcyjnych, że młody człowiek nie odnosi tego do siebie. Jest jakiś Bóg (wyobrażenie Boga), był Jezus, jest Msza Święta. Młodzi ludzie to akceptują, jednak w większości nie czują. Nie ma to przełożenia na życie w tym społeczeństwie. To społeczeństwo nadal jest przeplatane walką i nieświadomością. Religia nie musi wychodzić poza ciało. Nie musi wskazywać czegoś odległego i abstrakcyjnego. Niech wprowadza młodych ludzi w głąb własnego ciała. Niech młody człowiek zrozumie swoje wnętrze. Niech pojmie zasadę działania emocji, myśli, ciała. Poczym zauważy, że sam jest przejawem boskości i uczestniczy w boskim procesie życia. To bardzo praktyczny sposób przekazywania wiedzy. Ponieważ młody człowiek sam tego doświadcza. To ma realne przełożenie na codzienność. Niech religia stanie się nauką świadomego życia. Dzięki takiemu działaniu ludzkość ma szansę stworzyć społeczność miłości. Dzięki świadomości możliwa jest przemiana. Niech nastanie cywilizacja boskości. Ludzkość ma ten potencjał. Cywilizacja pełna szczęścia i beztroski. Społeczność, gdzie wszyscy złapią się za ręce i w radosnym tańcu śpiewają globalną pieśń miłości. Połączą się jako ludzkość w tym procesie istnienia. Nastanie moment boskości.
|